środa, 23 listopada 2011

Kary za odpady - epilog...

Tematem kar nakladanych na stomatologów za niezlożenie informacji o ilosci wytwarzanych odpadów medycznych do marszalka województwa zajmowalismy się na niniejszym blogu wielokrotnie.

Kary - a raczej ich wysokosć - byla bulwersująca. Przypomnijmy: chodzilo o 10 000 zl za brak jednego zestawienia. I nie chodzilo bynajmniej o jakies grube przewinienie w stosunku do państwa czy srodowiska naturalnego, ale o niedopelnienie obowiązku sprawozdawczosci.

Żeby też byla pelna jasnosć: nie negujemy samego obowiązku przedladania stosownych informacji. Nasze zdziwienie i bunt rodzila absurdalna wysokosć kary zupelnie nieadekwatna do winy.

Po tym, jak temat przetoczyl się przez niemal wszystkie media Ustawodawca poszedl po rozum do glowy i postanowil tematem zająć się ponownie. Okazalo się, że w istocie - wysokosć kary - 10 tysięcy jest rzeczywiscie neiwspólmierna do winy i zrobić cos z tym klopsem trzeba.

Sprawa szybko trafila pod obrady stosownych najwyższych w kraju Izb i prawo zmieniono. Ustalono więc, że podmiot, który jest zobowiązany do corocznego informowania marszalka województwa o ilosci wytwarzanych odpadów medycznych, a nie zrobi tego w terminie otrzyma karę, ale 20 razy mniejszą - 500 zl... Kwota 10 000 co prawda wciąż występuje, ale w kontekscie lącznej wysokosci mandatów jaki urząd może nalozyc na opieszalego przedsiębiorcę. Tak więc, jesli ktos wciąż nie będzie skladal informacji pomimo upomnienia i otrzymania już jednego mandatu za to samo, może dostać kolejny - w wysokosci również 500 zl i tak dalej, aż do kwoty 10 000 zl wlasnie.

Otrzymujemy informacje, że Urząd Marszalkowski Województwa Podlaskiego rozsyla już stosowne informacje dotyczące braku sprawozdania za 2009 rok. Z nieoficjalnych informacji wiemy, że jest szansa na odstąpienie od karania (500-zlotowym mandatem). Wystarczy w ciągu 7 dni od daty otrzymania stosownego pisma z urzędu niezwlocznie uzupelnić brakującą dokumentację.

Fakt, 500 zl to już nie 10 000 i w sumie teoretycznie można pogodzić się z taka karą, ale chyba warto spróbować - wszak pięć stówek piechotą nie chodzi...

Wszystkim, których sprawa dotyczy życzymy powodzenia!!!

czwartek, 17 listopada 2011

RTG w gabinecie - sprawdź, co trzeba zrobić i jakie formalności dopełnić


Trudno dziś sobie wyobrazić nowoczesny gabinet stomatologiczny bez aparatu RTG. To już w zasadzie jedno z podstawowych urządzeń, z których na co dzień korzysta stomatolog. W tej chwili aparat rtg można zamontować praktycznie w każdym gabinecie stomatologicznym.

- Jak wynika z rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie szczegółowych warunków bezpiecznej pracy z urządzeniami radiologicznymi (Dz. U. z 2006r. Nr 180 poz 1325), ograniczeniem jest powierzchnia gabinetu – ustalona na minimum 8 m2 (+/- 5 %), a na każdą kolejną lampę 12 m2. Po drugie to wysokość pomieszczenia – minimum 2,5 metra oraz wentylacja, która powinna zapewniać przynajmniej 1,5 krotną wymianę powietrza – wyjaśnia Paweł Letko, właściciel firmy Labpom.

Według niego droga, jaką musi pokonać lekarz, aby uruchomić własną „pracownię” RTG na pierwszy rzut oka wydaje się długa i wyboista. Zdarza się, że lekarz widząc wymagane dokumenty, poważnie się zastanawia czy dobrze zrobił kupując rentgen. - Ale tak jest tylko na początku – uspokaja inżynier, który jednocześnie przestrzega przed używaniem niezarejestrowanego RTG.

- W przypadku korzystania z aparatu bez wymaganych prawem pozwoleń kary są gigantyczne - sięgają nawet kilkunastu tysięcy złotych, a sprawa może mieć swój finał w sądzie – mówi.

Pierwszą rzeczą, jeszcze przed kupnem aparatu, jest kontakt z osobą, która wykona projekt ochrony radiologicznej wg normy PN-86 J-80001. To obliczenie istniejących lub projektowanych osłon w odniesieniu do obowiązujących dawek i ustalenie, jakie miejsce do umieszczenia aparatu będzie najodpowiedniejsze tak, aby zminimalizować użycie dodatkowych osłon.

- Najlepiej zrobić to jeszcze w fazie projektowania naszego gabinetu. To ważne, bo może się okazać, że choć RTG oczywiście da się zamontować, ale będzie to wymagało remontu, wzmacniania ścian, okien lub drzwi - dodaje.

Paweł Letko uspokaja, że w 95 % gabinetów przy zamontowaniu aparatu punktowego da się ustalić miejsce, w którym będą wykonywane zdjęcia bez konieczności dodatkowego wzmacniania ścian. Niestety bardziej wymagające w tym zakresie będzie ustawienie aparatu pantomograficznego.

Jeżeli planujemy zamontowanie rentgenu w osobnym pomieszczeniu, zgodnie z rozporządzeniem nie mogą się tam znajdować urządzenia niezwiązane z wykonywaniem procedur radiologicznych.

Co jest wymagane do wykonania projektu ochrony radiologicznej:
1) Projekt techniczny budynku (aktualny rzut pomieszczeń należących do praktyki oraz dokładny opis ścian i stropów już samego pomieszczenia, w którym będzie zamontowany rtg – przy aparatach punktowych najczęściej jest to rzut gabinetu stomatologicznego)
2) Wysokość pomieszczenia
3) Opis wentylacji znajdującej się w pomieszczeniu, w którym będzie rtg (czy jest kratka wentylacyjna – wentylacja grawitacyjna czy też wentylator o danej wydajności - wentylacja mechaniczna)
4) Sąsiedztwo pomieszczenia, w którym będzie rtg (tzn. co jest bezpośrednio za ścianami, stropami);
5) Rozmieszczenie unitu w gabinecie

Wykonany projekt osłon (ochrony radiologicznej) należy złożyć do Wojewódzkiej Stacji Sanitarno - Epidemiologicznej w dwóch egzemplarzach, w celu jego zatwierdzenia. Sanepid ma na to 30 dni, ale jak zauważa Paweł Letko zwykle trwa to 2 tygodnie.

- Kolejnym etapem jest wykonanie pomiarów dozymetrycznych. Przy projekcie osłon wylicza się dawki teoretyczne za ścianami i drzwiami, natomiast pomiary dozymetryczne mają na celu praktyczne zbadanie dawek za wszystkimi osłonami – mówi specjalista zajmujący się kompleksową obsługą aparatów RTG.

Pomiary wykonują pracownicy WSSE i to do nich należy zwrócić się z odpowiednim zleceniem. Najczęściej sprawozdanie z pomiarów dozymetrycznych otrzymujemy w po okokło dwóch tygodniach.

Następnym krokiem jest wdrożenie systemu zarządzania jakością. Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Zdrowia z dnia 18 lutego 2011 r. w sprawie warunków bezpiecznego stosowania promieniowania jonizującego dla wszystkich rodzajów ekspozycji medycznej dokumentacja powinna zawierać przynajmniej:

1) procedury nadzoru nad dokumentacją i nadzoru nad zapisami oraz formularze niezbędne do prowadzenia zapisów
2) instrukcje obsługi urządzeń radiologicznych i urządzeń pomocniczych;
3) procedury i instrukcje dotyczące sposobu wykonywania testów eksploatacyjnych urządzeń radiologicznych i urządzeń pomocniczych przeprowadzanych przez jednostkę ochrony zdrowia we własnym zakresie
4) zapisy dotyczące wyników przeprowadzanych testów eksploatacyjnych urządzeń radiologicznych i urządzeń pomocniczych oraz testów odbiorczych
5) informacje dotyczące kwalifikacji i szkoleń personelu
6) procedurę przeprowadzania klinicznych audytów wewnętrznych
7) zapisy dotyczące wyników klinicznych audytów wewnętrznych oraz podjętych działań korygujących i naprawczych
8) informacje dotyczące okresowych przeglądów systemu zarządzania jakością dokonywanych przez kierownika jednostki ochrony zdrowia.

- Zgodnie z wytycznymi systemu jakości należy przeprowadzać co najmniej raz do roku kliniczny audyt wewnętrzny oraz wykonywać podstawowe i specjalistyczne testy urządzeń radiologicznych. Testy podstawowe dzielą się na testy codzienne, cotygodniowe miesięczne i półroczne. Do wykonania testów miesięcznych i półrocznych będą potrzebne „fantomy stomatologiczne” - dodaje Paweł Letko

W tej chwili już kilku producentów oferuje fantomy stomatologiczne, które można wykorzystać do wykonywania wszystkich wymaganych testów dla aparatów rtg. Powyższe testy mogą wykonywać osoby związane bezpośrednio z procedurami radiologicznymi, czyli np. dentysta, który ma ukończone szkolenie z ochrony radiologicznej pacjenta i odpowiednie przeszkolenie do wykonania tych testów (nie musi to być inspektor OR). Paweł Letko zwraca uwagę, że testy podstawowe wykonujemy nie tylko dla zapisu zdjęć na kliszach ale również obowiązują w przypadku posiadania radiografii pośredniej czy bezpośredniej.

Testy specjalistyczne wykonują podmioty które:
1) Albo posiadają upoważnienie WSSE (do końca 2011roku)
2) Lub podmioty posiadające akredytację na wykonywanie powyższych testów.

- Mają one na celu sprawdzenie zgodności fizycznych parametrów aparatu jak np. wysokie napięcie, dawkę, wydajność lampy, czasy ekspozycji czy warstwę półchłonną. Testy specjalistyczne wykonywane są przy użyciu specjalistycznego sprzętu do kontroli jakości - informuje właściciel firmy Labpom, zajmującej się również przeprowadzaniem testów specjalistycznych.

Do wniosku składanego do WSSE, należy również dołączyć testy akceptacyjne aparatu, który zakupiliśmy, a także m.in.: instrukcję ochrony radiologicznej , zakładowy plan postępowania awaryjnego, programy szkoleń wstępnych i okresowych. Te dokumenty zazwyczaj dołączane są do projektów ochrony radiologicznej przez jego wykonawców.

Wykaz dokumentów dołączanych do wniosku zgodnie z informacjami ze strony WSSE w Białymstoku:

1. Dokumentacja techniczna aparatu.
2. Instrukcja obsługi aparatu.
3. Dokument potwierdzający spełnienie akceptacyjnych testów kontroli parametrów technicznych aparatu rentgenowskiego
4. Dokumentacja projektowa pracowni rentgenowskiej zatwierdzonej przez Państwowego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego w Białymstoku (dotyczy aparatów stosowanych w terenie).
5. Instrukcja pracy z aparatem rentgenowskim ustalająca szczegółowe zasady postępowania w zakresie ochrony radiologicznej (Instrukcja ochrony radiologicznej).
6. Zakładowy plan postępowania awaryjnego.
7. Sprawozdanie z pomiarów dozymetrycznych promieniowania X
8. Program zapewnienia jakości.
9. Program szkoleń pracowników w zakresie bezpieczeństwa jądrowego i ochrony radiologicznej.
10. Oświadczenie dostawcy potwierdzające wpis aparatu rtg do rejestru wyrobów medycznych zgodnie z wymaganiami ustawy z dnia 20 maja 2010r. o wyrobach medycznych (Dz. U. nr 107, poz. 679).

Wpis powstal dzieki wspolpracy ze specjalistą Pawlem Letko.

Paweł Letko Laboratorium Pomiarowe Labpom
tel. 698 649 555
e-mail: labpombial@wp.pl

poniedziałek, 14 listopada 2011

Wszystko o konserwacji sprzętu - Co zrobić, aby przedłużyć żywotność urządzeń w gabinecie stomatologicznym?


Nawet najwyższej jakości, najlepszych marek i najdroższy sprzęt dość szybko może nam odmówić posłuszeństwa, jeżeli odpowiednio o niego nie zadbamy. Aby zachować pełną sprawność urządzeń, musimy poświęcać im właściwą uwagę. Warto pamiętać, że nasze zaniedbania mogą doprowadzić w stosunkowo krótkim czasie do niezwykle trudnych i co ważniejsze, kosztownych napraw. Nie mówiąc już o komplikacjach związanych z dezorganizacją pracy gabinetu wynikającą z awarii.

- Konserwacja urządzeń nie jest ani specjalnie trudna, ani czasochłonna. Aby samodzielnie zadbać o instrumenty, z których korzystamy w gabinecie nie potrzebujemy żadnych wyjątkowych umiejętności czy narzędzi. Często się zdarza, że przez naszą lekkomyślność czy lenistwo niejako na własne życzenie ściągamy na siebie bardzo kosztowne kłopoty – przestrzega Paweł Aleksiejuk, główny inżynier Dentomaxu.

Kierownik serwisu w Dentomaxie zaznacza, że najbardziej do wyobraźni przemawiają pieniądze, a zatem warto mieć na względzie, że awaria sprzętu to nie tylko koszt jego naprawy, ale też realna strata dla firmy związana z przestojem w pracy gabinetu.

- Bieżące czyszczenie i konserwacja nie tylko pozwalają na uniknięcie usterek ale też przedłużają żywotność sprzętu– uważa Paweł Aleksiejuk.

Końcówki stomatologiczne stanowią podstawowe narzędzie pracy stomatologa. Wśród nich wyróżniamy kątnice turbinowe, mikrosilniki pneumatyczne lub elektryczne, kątnice na mikrosilnik, kątnice przyspieszające lub zwalniające i piaskarki.

- Każde z powyższych różni się swoją funkcją i przeznaczeniem i każdej należy poświęcić osobną uwagę. Choć pewne ogólne zasady dotyczące czyszczenia, odnoszą się do wszystkich i są zbliżone – mówi.

Zdaniem serwisanta wśród najważniejszych czynników, które realnie wpływają na przedłużenie sprawności technicznej końcówek należy wymienić: regularne i właściwe czyszczenie oraz smarowanie, użytkowanie zgodne z przeznaczeniem, kontrola ciśnienia powietrza napędowego, jakość powietrza z kompresora oraz ochrona końcówki przed uderzeniem.

- Zwykle zwracamy uwagę na to, aby delikatnie obchodzić się z końcówkami, lecz jednocześnie nie wszyscy zdają sobie sprawę, że właściwie równie ważna jest jakość powietrza, która zależy natomiast od kompresora – dodaje.

To właśnie kompresor jest sercem naszego unitu, który zasila go w powietrze napędzające końcówki. Stąd tak ważny jest wybór odpowiedniego urządzenia zasilającego nasz unit w powietrze. Niemniej istotne jest też wybranie właściwego miejsca jego instalacji i prawidłowe wykonanie instalacji sprężonego powietrza.
Warto poważnie przemyśleć możliwość zaopatrzenia się w specjalne osuszacze powietrza. W sprzedaży są też kompresory, które zostały już fabrycznie w taki osuszacz wyposażone. - Nie jest to jeszcze zbyt popularne urządzenie w polskich gabinetach, ale naprawdę bardzo przydatne. Jego zadaniem jest osuszenie powietrza oddawanego przez kompresor do unitu. To powietrze powinno być maksymalnie suche, pozbawione cząsteczek wody, która znacznie skraca żywotność i sprawność końcówek – dodaje serwisant.

Dlatego tak ważne jest miejsce ustawienia kompresora, które musi być suche, niezawilgocone i czyste. - Niejeden lekarz ustawia kompresor w piwnicy znajdującej się bezpośrednio pod gabinetem. Z punktu widzenia trwałości sprzętu nie jest to jednak dobre rozwiązanie, chyba że zapewnimy w pomieszczeniu odpowiednią wentylację i nie doprowadzimy do nagromadzenia się kurzu, który zasysany wraz z powietrzem, działa niekorzystnie na nasze instrumenty zasilane tłoczonym przez kompresor powietrzem – radzi Paweł Aleksiejuk.

Dla zapewnienia długiego i bezproblemowego użytkowania kątnicy turbinowej kluczowe jest przestrzeganie procedury postępowania związanej z jej konserwacją i czyszczeniem. Pracę zaczynamy od dezynfekowania zewnętrznej powierzchni. Następnie czyścimy otwory sprayowe. Kiedy je udrożnimy, kątnicę myjemy pod bieżącą wodą, której nadmiar łatwo możemy usunąć sprężonym powietrzem. Kolejny krok to smarowanie kątnicy olejem serwisowym. Ostatnim etapem jest oczywiście sterylizacja.

- Podstawowym elementem konserwacji jest smarowanie końcówki olejem serwisowym, który smaruje łożyska i czyści jej wnętrze. Zapewnia to prawidłowe działanie wszystkich ruchomych części znajdujących się wewnątrz obudowy – przypomina przedstawiciel Dentomaxu.

Zdaniem eksperta smarowanie powinno się przeprowadzać co pół godziny ciągłej pracy lub minimum dwa razy dziennie. Proces smarowania należy wykonać zawsze po wykonaniu cięższych prac. Paweł Aleksiejuk wymienia tu przede wszystkim niemal powszechne wykorzystywanie jej, choć nie do końca zgodnie z przeznaczeniem, do szlifowania pod korony i usuwania nadmiarów kompozytów.

Do smarowania należy używać olej zalecany przez producenta końcówki. - Stosując preparat dokładnie taki, jaki zaleca producent minimalizujemy ryzyko związane z ewentualnymi komplikacjami. Więc rzeczywiście warto podporządkować się tym wytycznym - przekonuje.

Smarowanie kątnicy można przeprowadzić za pomocą specjalnych adapterów dostępnych w zestawie z końcówką. Ponadto istnieje też możliwość smarowania automatycznego, stosując urządzenia do smarowania końcówek typu Assistina.

- Być może zabrzmi to jak banał, ale niemal jak mantrę powtarzam wszystkim lekarzom, że każde urządzenie w gabinecie to sprzęt mechaniczny, który w toku pracy zwyczajnie może ulec awarii. Regularne smarowanie zapewni nam dłuższą żywotność końcówki, a co za tym idzie, mniejsze koszty – to prosta reguła: im bardziej dbamy o sprzęt, tym dłużej bezproblemowo on nam służy – uważa.

Dla wydłużenia czasu pełnej sprawności kątnicy turbinowej, niemniej istotna jak konserwacja jest również jej właściwa eksploatacja. - Praca turbiną powinna odbywać się wyłącznie ruchami- „góra-dół”. Tyle teoria, bo jak to bywa w praktyce, najlepiej wiedzą sami dentyści. Poza tym wymagane jest ustawienie prawidłowego ciśnienia powietrza napędowego. Niewłaściwe ciśnienie może ją uszkodzić – zwraca uwagę pracownik Dentomaxu.

Procedura postępowania w przypadku konserwacji kątnic na mikrosilnik jest zbliżona do tej, którą powinno się stosować w odniesieniu do turbin, jednak z kilkoma wyjątkami. Smarowanie kątnicy na mikrosilnik należy przeprowadzać co najmniej raz dziennie.

Zasady konserwacji kątnic przyśpieszających są takie same jak w przypadku konserwacji kątnic turbinowych. Czynności konserwujące zaczynamy od dokładnego wyczyszczenia sprzętu na zewnątrz i dezynfekuji powierzchni. Potem udrażniamy otwory i myjemy kątnicę pod bieżącą wodą. Po wysuszeniu jej smarujemy ją olejem serwisowym, a na koniec sterylizujemy.

Konserwując mikrosilnik pneumatyczny najpierw zaczynamy od dezynfekcji i oczyszczenia końcówki. Następnie smarujemy ją olejem serwisowym w sprayu. - Smarowanie kończy czynności konserwujące mikrosilniki pneumatyczne, które jednak powinniśmy powtarzać przynajmniej raz w tygodniu – uważa.

Sterylizacja końcówek stomatologicznych w autoklawie. Dość powszechnie uważa się, że sterylizacja szkodzi końcówkom. To prawda, ale tylko wtedy, jeżeli umieścimy w autoklawie końcówkę wcześniej nieodpowiednio przygotowaną. Jeżeli natomiast wysterylizujemy ją po uprzednim smarowaniu olejem serwisowym, a następnie powtórzymy tę czynność już po wyjęciu jej z autoklawu, nie ma zagrożenia – przekonuje Paweł Aleksiejuk z Dentomaxu.

Osobną kwestię stanowią piaskarki, które stosunkowo często trafiają w zdolne ręce serwisantów Dentomaxu. Według niego, dzieje się tak ze względu na niedostateczną wiedzę na temat prawidłowego postępowania z tym instrumentem.

- Piaskarka, jak zresztą każde urządzenie w gabinecie stomatologicznym, wymaga gigantycznej precyzji w użytkowaniu. To instrumenty, z którymi trzeba obchodzić się niezwykle delikatnie, ale też jak o żaden inny sprzęt trzeba dbać i czyścić – mówi.

Najważniejsze w prawidłowej eksploatacji piaskarki to używanie odpowiedniej ilości proszku. Starajmy się przewidywać i używajmy tylko tyle proszku, ile powinniśmy zużyć, ale nie więcej. Zbyt duża jego ilość spowoduje zapchanie dysz.

Ponadto musimy zwracać uwagę na to, aby powietrze napędowe z unitu było suche. Powietrze z cząsteczkami wody spowoduje zatykanie dysz piaskarki. Po skończonej pracy nadmiar proszku należy z pojemnika usunąć, resztki wydmuchać dmuchawką. Gdy już uporamy się z dokładnym oczyszczeniem piaskarki z pozostałości proszku, instrument należy założyć na rękaw unitu, odłączyć wodę chłodzącą i uruchomić piaskarkę na 30 sekund. Wyczyszczoną i przygotowaną w ten sposób piaskarkę możemy odłożyć w suche miejsce, gdzie będzie czekała na kolejną pracę.

Na uwagę zwraca zupełna nowość na rynku – specjalny, innowacyjny preparat do czyszczenia wnętrza końcówek i kanałów wodnych. - Green& Clean IK firmy Metasys, to środek w aerozolu, który wtryskiwany za pomocą specjalnego aplikatora do środka końcówki dokładnie ją czyści. Dostępne są różne aplikatory zaprojektowane specjalnie do każdego rodzaju końcówki – wyjaśnia serwisant.

- Polecam ten preparat, bo pomaga skutecznie dbać o nasze instrumenty, a tym samym zdecydowanie przedłuża ich sprawność. Dodatkowo, preparat ma właściwości bakteriobójcze, grzybobójcze i częściowo wirusobójcze (HIV, HCV, HBV) – informuje przedstawiciel Dentomaxu.

wtorek, 8 listopada 2011

Badamy trendy - W trosce o bezpieczeństwo i komfort

Bezpieczeństwo lekarza i pacjenta to priorytet w organizacji pracy gabinetu stomatologicznego. Każdego gabinetu. Bezpieczeństwo to absolutnie bezsporny i bezdyskusyjny priorytet, o który każdy lekarz powinien zadbać w odpowiedni sposób. Praca stomatologa obarczona jest znacznym ryzykiem związanym z zakażeniami – w tym także zakażeniami krzyżowymi. Warto zatem poświęcić odrobinę uwagi i przyjrzeć się dostępnym na rynku produktom podnoszącym w sposób zdecydowany bezpieczeństwo, higienę pracy i poczucie komfortu zarówno dla lekarza, jak i dla pacjenta.

- Dbanie o bezpieczeństwo własne oraz pacjenta to przede wszystkim sterylizacja oraz dezynfekcja. Normą jest, że po przyjęciu każdego pacjenta sterylizujemy narzędzia wielokrotnego użytku takie jak: zestawy diagnostyczne, kształtki, upychadła, nakładacze, formówki i paski, wiertla, gumki. Trzeba pamiętać, że sterylizacji podlegają także światłowody lampy polimeryzacyjnej czy końcówka strzykawki wodno – powietrznej - przypomina Kazimierz Klimczuk z Dentomaxu.

- Dla zapewnienia maksymalnego bezpieczeństwa, wszystko co ma kontakt z pacjentem – każde narzędzie i końcówka - musi przed ponownym wykorzystaniem najpierw wylądować w autoklawie – dodaje.

Producenci urządzeń medycznych starają się nadążyć za zmieniającymi się potrzebami rynku, projektując akcesoria znacznie podnoszące efektywność pracy. - Na przykład zamiast używać sterylizowalnych końcówek dmuchawki, możemy zaopatrzyć się w specjalny adapter nakładany na dmuchawkę, na który z kolei zakładamy jednorazową, plastikową osłonkę RISKontrol firmy Acteon, którą zmieniamy po każdej wizycie pacjenta na fotelu – informuje szef Dentomaxu.

W sprzedaży są wielokrotnego użytku światłowody do lamp polimeryzacyjnych, które są w pełni sterylizowalne. Zaopatrując się w ich odpowiednią liczbę (w praktyce zresztą wystarczy zestaw złożony z kilku sztuk) nasi pacjenci zyskują dodatkową gwarancję bezpieczeństwa i poczucie komfortu.

Przedstawiciele Dentomaxu zapewniają, że są wstanie dostarczyć światłowody pasujące do każdego będącego w ofercie modelu lampy polimeryzacyjnej. - Ich ceny wahają się od 150 do 350 zł za sztukę. To zatem mimo wszystko niewielki koszt zważywszy na wygodę związaną z organizacją pracy i minimalizowanie ryzyka - dodaje.

Innym rozwiązaniem jest wybór lampy bez wymienialnego światłowodu, ale za to ze zdejmowanymi plastikowymi nakładkami, które mają bezpośredni kontakt z jamą ustną pacjenta, a więc są miejscem potencjalnego przenoszenia zakażeń. Plastikowe osłonki są wielokrotnego użytku i mogą być sterylizowane w autoklawie. Mowa m.in. o urządzeniu firmy Good Dr's – bezprzewodowej lampie polimeryzacyjnej Clever.

- Producent w zestawie dołącza trzy wymienialne osłonki. My dodatkowo dodajemy jeszcze trzy. Tak, aby maksymalnie zabezpieczyć potrzeby lekarza i nie dezorganizować jego pracy – dodaje Kazimierz Klimczuk.

Co ciekawe, w ostatnim czasie coraz częściej sposobami bezpiecznego użytkowania lamp polimeryzacyjnych – a więc w praktyce, ich sterylizacją, interesują się przedstawiciele Sanepidu w trakcie rutynowych kontroli przeprowadzanych co roku w gabinetach. Warto to także uwzględnić przy ewentualnej decyzji o zakupie.

Osobną kwestią w trosce o minimalizowanie ryzyka związanego z licznymi zagrożeniami, na jakie narażone są osoby przebywające w gabinecie stomatologicznym, to specjalna samoprzylepna, niemal niewidoczna folia.

- Foliowe paski umieszczamy wszędzie tam, czego dotyka lekarz w trakcie zabiegu – na uchwycie lampy zabiegowej, na przyciskach sterowania unitem, na klamkach, uchwycie szuflad asystora, a nawet na telefonie. Folia jest przezroczysta i trwała, lecz jednocześnie niezwykle prosta w zastosowaniu. Po odklejeniu nie zostawia żadnych śladów. Dzięki niej w bardzo prosty sposób możemy właściwie zabezpieczyć poszczególne elementy przestrzeni gabinetu stomatologicznego. Folię zmieniamy przed każdym pacjentem.

- Na pierwszy rzut oka, może się wydawać, że ciągłe odklejanie i ponowne przyklejanie pasków w przerwie pomiędzy pacjentami to zupełnie niepotrzebna uciążliwość, która spada na barki pomocy dentystycznej. Ale wszystko jest kwestią odpowiedniej organizacji pracy, a rozmieszczanie folii nie jest ani trudne, ani czasochłonne, ani też skomplikowane – uważa Kazimierz Klimczuk.

Stosowanie folii ma też istotne oddziaływanie psychologiczne dla pacjenta, który widząc tak zabezpieczone miejsce pracy lekarza zyskuje dodatkowy komfort i spokój. Koszt jednego paska folii to zaledwie kilka groszy.

czwartek, 27 października 2011

Sprawdź jak łatwo podarować uśmiech dzieciaczkom



Po dwóch edycjach wyjątkowej akcji charytatywnej, w której wspólnie z dentystami z województwa podlaskiego pracownicy Dentomaxu zbierali dary na rzecz dzieci niepełnosprawnych intelektualnie - podopiecznych Specjalnego Ośrodka Szkolno – Wychowawczego im. Waldemara Kikolskiego w Białymstoku, przyszedł czas na pewną odmianę. Dentomax już nie będzie organizował zbiórki, ale podzieli się dochodem ze sprzedaży specjalnie oznaczonych produktów.

W ramach organizacji wsparcia dla podopiecznych białostockiego ośrodka, dwukrotnie przeprowadziliśmy przedświąteczną akcję zbiórki darów – przed ubiegłorocznym Bożym Narodzeniem i ostatnią Wielkanocą. Dentyści odpowiedzieli na nasz apel i z jednej strony przynosili rozmaite deficytowe w ośrodku rzeczy, a jednocześnie sami zbierali dary wśród pacjentów.

W efekcie, dwa razy udało nam się zebrać kilkanaście kartonów wypełnionych po brzegi środkami czystości, artykułami papierniczymi, przyborami szkolnymi i zabawkami. Ponadto w swojej siedzibie zorganizowaliśmy specjalne kiermasze ozdób świątecznych, własnoręcznie wykonanych przez podopiecznych spec-ośrodka. Pieniądze z kiermaszu zasiliły konto placówki.

Jak powiedziała dyrektor ośrodka Maria Baluk, dzięki pieniądzom zebranym w trakcie wiosennej edycji akcji udało się zorganizować wycieczkę dla dzieci do Torunia. Dla wielu z jej uczestników nie dość, że była to pierwsza wizyta w mieście Mikołaja Kopernika, to dodatkowo była to pierwsza tak daleka wyprawa w ogóle. Choć nie możemy narzekać na swoją sytuację, ale bez pomocy chojnych sponsorów nie mielibyśmy możliwości organizowania dodatkowych zajęć dla naszych podopiecznych.

Po przeprowadzeniu dwóch edycji akcji, nasz zapał bynajmniej nie ostygł, a chęci do pomagania dzieciom z ośrodka na białostockim Antoniuku są wciąż wielkie.

Uznaliśmy, że prostszą, a zarazem bardziej efektywną formą pomocy będzie kierowanie środków bezpośrednio na konto placówki. Dlatego podjęliśmy decyzję, że część dochodu ze sprzedaży produktów specjalnie oznaczonych logo akcji, będziemy przekazywali na rzecz placówki.

Ile dokładnie przekażemy? Tego nie sposób precyzyjnie określić, wszystko bowiem zależy od wielkości sprzedaży.

Ale powinna uzbierać się całkiem pokaźna kwota. Dentomax zobowiązał się do przekazywania 0,5% od sprzedanych produktów o wartości powyżej 2 tysięcy złotych
i 1% od wartości poniżej 2 tysięcy złotych netto. Jako że urządzenia, instrumenty i materiały stomatologiczne do tanich nie należą, podopieczni ośrodka znów mogą liczyć na uśmiech podarowany przez podlaskich dentystów.

Zmieniły się zasady i formuła akcji, ale nie zmienili się jej partnerzy. Gotowość wsparcia i współpracy wyrazili ponownie lekarze z Podlaskiego Stowarzyszenia Stomatologów, którzy objęli patronatem honorowym to przedsięwzięcie oraz studenci Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku - członkowie Polskiego Towarzystwa Studentów Stomatologii.

Akcja ma charakter bezterminowy.

poniedziałek, 24 października 2011

Czyste ręce - czyste sumienie - podsumowanie akcji


Jak już wcześniej informowaliśmy, Dentomax aktywnie włączył się w akcję powstałej w tym roku fundacji "Z uśmiechem przez życie", na rzecz wczesnego wykrywania raka jamy ustnej pod hasłem "Czyste ręce - czyste sumienie", która odbyła się podczas wrześniowych targów CeDe w Poznaniu. Podczas targów, na stoisku Dentomaxu oraz innych firm, które wzięły udział w tym przedsięwzięciu, były sprzedawane mydełka-cegiełki. Cena jednego mydełka wynosiła minimum 5 zł. Dochód z ich sprzedaży wspiera działania Fundacji.

Akcja fundacji „Z uśmiechem przez życie” polega na działaniach profilaktyczno – informacyjnych, których celem jest uświadamianie zagrożenia związanego z ryzykiem zachorowania na raka jamy ustnej. Rak jamy ustnej jest złośliwym nowotworem, który występuje w obrębie warg i tylnej ściany gardła oraz wewnętrznej części jamy ustnej. Może mieć także swój początek w śliniankach i migdałkach czy też nawet rozszerzyć się na całą jamę ustną obejmując nawet gardło czy nos. Jego rozwój odnotowuje się częściej u mężczyzn niż u kobiet, a najczęściej u osób po 40 roku życia.

404 szt. - łączna liczba sprzedanych mydełek

2391,5 zł - zebrana kwota podczas trzech dni targów CeDe

5,9 zł - średnia cena mydełka

40 – najwięcej mydełek sprzedała firma Elert

342 zł - najwięcej udało się zebrać firmie Poldent

9,1 zł - średnia cena mydełka na stoisku firmy Dentomax – największa średnia!

czwartek, 20 października 2011

Zmiany w prawie - Wszystko o dokumentacji medycznej

Nowe przepisy dotyczące kwestii dokumentacji medycznej obowiązują już co prawda od początku roku, ale wciąż budzą pewne emocje, wynikające przede wszystkim z braku rzetelnych informacji na ten temat. Po wnikliwej analizie rozporządzenia Ministra Zdrowia okazało się jednak, że zmiany są raczej ewolucyjne – a nie jak zapowiadano – rewolucyjne. W większości kwestii powtórzono bowiem zapisy z poprzedniego aktu prawnego dotyczącego tej kwestii.

Nowością jest ujednolicenie prawa w odniesieniu do dokumentacji prowadzonej przez niedawne ZOZ-y (podmioty medyczne) i praktyki lekarskie. Drugą sprawą, na którą należy zwrócić baczną uwagę to duży nacisk, jaki położyli autorzy dokumentu na prowadzenie dokumentacji medycznej w formie elektronicznej.

W kwestii ujednolicenia dokumentacji. Dotychczas zakłady opieki zdrowotnej oraz praktyki lekarskie podlegały innym przepisom w kwestii dokumentacji medycznej. Teraz to się zmieniło. Obecne prawo zostało zebrane do jednego rozporządzenia. Należy jednak zwrócić uwagę, że wrzucenie przepisów do jednego worka nie oznacza, że oba typy podmiotów podlegają tym samym regulacjom. Każda z nich ma odrębną specyfikę, więc w związku z tym w odniesieniu do pewnych kwestii posiada też inne regulacje. Wiadomo bowiem, że w praktyce lekarskiej nie prowadzi się np. księgi chorych czy księgi bloku operacyjnego, jak ma to zastosowanie w dotychczasowych ZOZ-ach.

Największa różnica w stosunku do poprzednich przepisów to swoiste odwrócenie roli dokumentów papierowych i elektronicznych. Teraz pierwszą formą prowadzenia dokumentacji medycznej – i ma to zastosowanie w obu przypadkach – jest dokumentacja elektroniczna, a nie papierowa. Oczywiście nie oznacza to, że od nowego roku powinniśmy prowadzić już tylko i wyłącznie dokumentację na komputerze. Nie, oczywiście dopuszczalne jest gromadzenie dokumentacji w obu tych formach

Kwestie związane z prowadzeniem dokumentacji elektronicznej zostały omówione w osobnym rozdziale omawianego rozporządzenia. Autorzy dokumentu zadbali głównie o odpowiednie zabezpieczenie danych wrażliwych, jakimi są informacje zawarte w dokumentacji medycznej.

Prowadząc dokumentację w formie elektronicznej, należy m.in.:
1. systematycznie dokonywać analizy zagrożeń,
2. opracować i stosować procedury zabezpieczania dokumentacji i systemów jej przetwarzania, w tym procedur dostępu oraz przechowywania,
3. kontrolować funkcjonowanie wszystkich organizacyjnych i techniczno-informatycznych systemów zabezpieczania,
4. okresowo dokonywać oceny ich skuteczności,
5. przygotować i zrealizować plany przechowywania dokumentacji w długim czasie, w tym jej przenoszenia na nowe informatyczne nośniki danych i do nowych formatów danych.

Niestety rozporządzenie wspomina jedynie, że ochronę informacji prawnie chronionych należy zrealizować w myśl odrębnych przepisów. Według specjalistów to dość istotna kwestia. Nie wystarczy bowiem inwestycja w porządny program antywirusowy. Sprawa jest nieco bardziej złożona. Niezbędne jest także fizyczne zabezpieczenie komputerów i serwerów przed wyciekiem/ utratą danych. Należy więc komputery umieścić w bezpiecznym, chronionym np. alarmem pomieszczeniu. Dostęp do danych medycznych mogą mieć tylko uprawnione osoby, więc trzeba też pomyśleć na zabezpieczeniem dostępu do komputera poprzez wprowadzenie zmienianego co pewien czas hasła. Dodatkowo należy zadbać o takie zabezpieczenie komputera, aby po odejściu od niego osoby uprawnionej nikt więcej nie mógł z niego skorzystać – dostęp musi być blokowany. Kolejną istotną kwestią jest włączenie komputera do sieci – najlepiej więc – według specjalistów, aby komputer nie miał dostępu do internetu. Jeżeli jednak lekarz prowadzący indywidualną praktykę ma jeden komputer, który jest podłączony do Internetu, należy zadbać o odpowiednie zabezpieczenia przed nieautoryzowanym dostępem z zewnątrz - instalację i odpowiednią konfigurację oprogramowania typu firewall oraz ewentualnie konfigurację routera.

Prowadząc dokumentację medyczną w formie elektronicznej, trzeba też opracować politykę tworzenia kopii zapasowych (zwyczajowo co najmniej raz dziennie w przypadku informacji przyrastających i raz na miesiąc - całości). Kopie zapasowe najlepiej przetrzymywać w sejfie lub w innym dobrze chronionym miejscu.

Naturalnie e-dokumenty mogą być w każdej chwili wydrukowane i w razie potrzeby przekazane pacjentowi lub upoważnionym przez niego osobom. W takiej sytuacji każda strona wydruku powinna być opatrzona co najmniej imieniem i nazwiskiem pacjenta.

Każdy wpis w dokumentacji elektronicznej powinien być rejestrowany i opatrzony oznaczeniem osoby, która go dokonuje (dotyczy to także poprawek, przy czym raz wprowadzonych informacji nie można usuwać).

Ważną zmianą, którą wprowadziło rozporządzenie jest rezygnacja ze stosowania tzw. znaczników czasu. Nie ma też już wymogu korzystania z kwalifikowanego podpisu elektronicznego. Idealną sytuacją byłaby również taka, w której zostanie opracowany dokument „Polityka bezpieczeństwa”, który zawiera wszystkie istotne procedury i definicje (rodzaj przetwarzanych danych, uprawnienia osób je wprowadzających, używane systemy informatyczne, hasła - ich złożoność i wymagania dotyczące okresowych zmian, ochrona przed dostępem fizycznym, polityka sporządzania kopii zapasowych i ich przechowywania, procedury awaryjne itd).

Dokumentacja papierowa

Według ministerialnych zapisów każda strona dokumentacji papierowej musi być opatrzona co najmniej imieniem i nazwiskiem pacjenta. Każda strona musi być też ponumerowana. Każdy wpis w dokumentacji należy opatrzyć wyraźnym oznaczeniem osoby, która go dokonała. Wypełniający dokumentację lekarz może przystawić pieczątkę oraz podpisać się, umieszczając datę wpisu. Zabronione jest usuwanie np. przy pomocy korektora lub w jakikolwiek inny sposób dokonanych wpisów. W przypadku błędu należy umieścić adnotację o przyczynie błędu, opatrzyć wpis pieczątką, datą i podpisem. Co oczywiste, nie wolno usunąć dokumentu włączonego do dokumentacji indywidualnej pacjenta.

Najwięcej wpisów do dokumentacji medycznej odbywa się w trakcie pierwszej wizyty. W tej kwestii prawo właściwie się nie zmieniło. Podczas pierwszego spotkania pacjenta z lekarzem należy założyć historię zdrowia i choroby, przeprowadzić wywiad, a jego wyniki umieścić w dokumentacji. Informacje o tym, co powinno się znaleźć w historii zdrowia i choroby, można znaleźć w rozdziale 3. rozporządzenia.

Wymienione są tam:
1. informacje o ogólnym stanie zdrowia, chorobach, problemach zdrowotnych lub urazach pacjenta (przebyte choroby, choroby przewlekłe, pobyty w szpitalu, zabiegi lub operacje, szczepienia i stosowane surowice, uczulenia, obciążenia dziedziczne),
2. informacje o poradach ambulatoryjnych lub wizytach domowych,
3. ocena środowiskowa.
Pewne kontrowersje może budzić ostatni, trzeci z wymienionych punktów. Oczywiście chodzi tutaj o zebranie informacji o wykonywanej pracy, rodzinie, zwierzętach itp., czyli o wszystkim, co może mieć negatywny wpływ na zdrowie pacjenta.

Istotną zmianą jest to, że na życzenie pacjenta lekarz można wpisywać rozpoznanie w języku łacińskim - do tej pory należało wpisywać rozpoznanie po polsku. Chodzi o respektowanie prawa pacjenta do niebycia poinformowanym o swoim stanie zdrowia, choć co do zasady lekarz ma obowiązek informowania pacjenta tak o rozpoznaniu i jego konsekwencjach, jak i dostępnych metodach leczenia. Chyba że pacjent wyraźnie sobie tego nie życzy.

Zaraz po wejściu rozporządzenia w życie rozpętała się mała medialna burza odnośnie upoważnienia. Według resortu odpowiedzialnego za nasze zdrowie, każdy pacjent powinien upoważnić bliską osobę do uzyskiwania informacji o jego stanie oraz udzielanych mu świadczeniach zdrowotnych, a także uzyskania jego dokumentacji medycznej. Takie oświadczenie powinno zawierać imię i nazwisko osoby upoważnionej oraz dane kontaktowe. Pacjent może też w takim oświadczeniu napisać, że nie upoważnia nikogo. Ponadto, pacjent powinien wyrazić zgodę na udzielenie świadczeń zdrowotnych.

O ile więc upoważnienie musi być zawsze formę papierową, o tyle sprawa zgody na zabieg/ leczenie już nie. Przyjmuje się, że forma pisemna w tym wypadku jest konieczna przy udzielaniu świadczeń, które niosą pewne ryzyko działań niepożądanych. Trzeba podkreślić, że zgoda pacjenta musi być świadoma, a zatem musi dowiedzieć się o ryzyku. Jak zauważają specjaliści np. w sytuacji badania pacjenta stetoskopem wystarczy pytanie: „czy mogę Pana/ Panią zbadać?”. W tym wypadku zgoda pisemna nie jest potrzebna.

Kolejna budząca pewne mieszane uczucia sprawa to przekazywanie wyników badań pomiędzy placówką, która te badania przeprowadziła, a lekarzem, który te badania zlecił. Najczęstszą praktyką jest taka, w której pacjent osobiście otrzymuje wyniki badań i sam oraz we własnym zakresie przekazuje je lekarzowi prowadzącemu. Eksperci uspokajają i zapewniają, że jest to prawidłowa i poprawna metoda postępowania. Choć oczywiście z zaznaczeniem, że idealnie by było, gdyby dokumenty były przekazywane bezpośrednio od lekarza do lekarza.

Rozporządzenie stanowi, że dokumentację medyczną można prowadzić na zasadach wcześniejszych przez okres nie dłuższy niż 6 miesięcy od dnia wejścia w życie nowych przepisów. Należy pamiętać, że prawo nie działa wstecz, zatem nie trzeba wzywać pacjentów do czerwca bieżącego roku, by podpisali stosowne oświadczenia i upoważnienia. Wystarczy, że zrobią to w chwili, kiedy przyjdą do lekarza w najbliższym czasie. Nie trzeba też dostosowywać dokumentacji powstałej przed 1 stycznia 2011 r. do nowego rozporządzenia.

* * *

PREZENT!

ZGODY NA LECZENIE!

Dla naszych czytelników mamy nie lada gratkę – gotowe do użycia (i do powielenia) formularze zgody pacjentów na leczenie. Wiemy, jak jest to poszukiwany „towar” wśród lekarzy. Mamy nadzieję, że przyda się w Waszej codziennej praktyce.

Co zrobić, aby otrzymać od nas komplet dokumentów?

Wystarczy wysłać e-mail na adres dentomax@dentomax.com.pl w temacie wpisując "Prośba - zgody". Jest jeszcze jedna, drobna prośba - zachęcamy do odwiedzenia naszego profilu na portalu facebook.com i kliknięcia "Lubię to".

Tylko tyle!

poniedziałek, 17 października 2011

Wspaniała nagroda trafiła juz w ręce zwycięzcy naszego konkursu!


W sobotnie przedpołudnie 15 października w siedzibie Dentomaxu odbyła sie arcymiła i sympatyczna mini - uroczystość - zwycięzca naszego wakacyjnego konkursu - lek stom. Piotr Jan Tomżyński z Zambrowa (na fot. po lewej) odebrał z rąk szefa Dentomaxu i pomysłodawcy konkursu - Kazimierza Klimczuka wspaniałą nagrodę - zestaw fotograficzny z aparatem Fuji finepix s4000. Raz jeszcze serdecznie gratulujemy i życzymy wielu udanych zdjęć - oczywiście przy użyciu nowej "zabawki". Dziękujemy wszystkimza udział w naszym konkursie i zachęcamy do udziału w kolejnych!

poniedziałek, 10 października 2011

Badamy trendy - System cyfrowej radiowizjografii RVG Sopix2 firmy Acteon


Rosnąca popularność radiowizjografii cyfrowej (RVG) wynika przede wszystkim z faktu, że komputerowe obrazowanie wiąże się z o nawet 90 procent mniejszym promieniowaniem niż w przypadku zdjęć wykonywanych przy pomocy tradycyjnych aparatów RTG. Ponadto jakość zdjęcia cyfrowego jest zdecydowanie lepsza niż tego typowego - na kliszy.

Od pewnego czasu zauważamy istotny wzrost zainteresowania ze strony gabinetów stomatologicznych inwestycją we własny system do wykonywania zdjęć rentgenowskich. Dziś właściwie każdy nowopowstający gabinet – nawet niewielki – jednofotelowy, jest już wyposażony niejako na starcie, we własny rentgen. Mało kto decydując się na zakup tego urządzenia wybiera sam RTG – zwykle sprzedajemy już zestawy razem z cyfrową radiowizjografią.

Dzieje się tak głównie za sprawą rosnących wymagań rynku i coraz silniejszej konkurencji. Lekarze zdają sobie sprawę, że aby się utrzymać muszą stale się rozwijać, poszerzać i uatrakcyjniać swoją ofertę, tak aby być konkurencyjnym w stosunku do innych.

Z punktu widzenia pacjenta i jego komfortu, korzystniejszą sytuacją jest taka, w której ma on wszystko zorganizowane na miejscu i nie trzeba go odsyłać „na zdjęcie” do innej placówki.

Wybór odpowiedniego aparatu RVG nie jest rzeczą prostą. Na rynku jest wiele rozmaitych systemów różniących się wieloma parametrami, ale przede wszystkim marką i ceną. Atrakcyjny na tle konkurencji wydaje się system Sopix2 firmy Acteon. Urządzenie cechuje najnowszej generacji czujnik CMOS, scyntylator CsI (jodek cezu) oraz warstwa uporządkowanych włókien światłowodowych.

System wyróżnia całkowita automatyzacja zestawu, w przeciwieństwie do innych czujników CMOS oraz większy komfort dla pacjenta związany z zaokrąglonymi narożnikami czujnika, poprawiającymi jego osadzenie w jamie ustnej.

Sopix² oferuje wyjątkową jakość obrazu, zdecydowanie wyprzedzając standard w całej branży. Urządzenie zwraca też uwagę ze względu na praktyczność - miniaturowy kontroler waży zaledwie 120g. Sopix² dostarczany jest z pięciometrowym, aktywnym przedłużaczem, który można dodatkowo zwiększyć aż do ponad 13 metrów.

Producent Sopixu2, firma Acteon to pionier we wprowadzaniu takich funkcji jak oscyloskop czy ochrona przed nadmierną ekspozycją, co czyni zestaw rzeczywiście wyjątkowy i godny polecenia. Według informacji przekazanych nam przez producenta, urządzenie jest wyjątkowo trwałe - było testowane w naprawdę trudnych i zróżnicowanych warunkach.

Jest objęte dwuletnią gwarancją. Ważnym elementem systemu są kable światłowodowe, które poprawiają jakość obrazu eliminując powstające zakłócenia oraz chronią czujnik przed promieniowaniem RTG, tym samym przedłużając jego trwałość.

Sopix2 jest wyposażony w scyntylator, którego zadaniem jest konwersja promieni RTG na fotony. Scyntylator jest wykonany z jodku cezu (CsI), co zapewnia mu odpowiednią czułość i trwałość. Ważna jest też ergonomia tego RVG. Przycięte narożniki są bardziej komfortowe dla pacjenta i łatwiejsze do osadzania w jamie ustnej przez operatora.

Warto też zwrócić uwagę na szybkość działania. Mniejszy czujnik - „jedynka” działa w tempie 2,5 sekundy, a większa - „dwójka” o 1,7 sekundy dłużej.

Klienci, którzy zaopatrzyli się w ten sprzęt chwalą go za intuicyjność w obsłudze i całkowitą automatyzację. Jest on kontrolowany przez komputer, a dzięki temu w każdej chwili jest gotowy do akwizycji.

Ciekawym rozwiązaniem są też dedykowane do zestawu filtry. Program Sopro Imaging umożliwia automatyczne stosowanie różnych filtrów obrazu do wszystkich obrazów. To znaczna wygoda i jeszcze lepsza jakość pracy.

Sopix2 jest wyposażony w automatyczną kontrolę ekspozycji. Dodatkowo, co ważne można go stosować ze wszystkimi aparatami RTG. Chroni zdjęcie przed prześwietleniem. Wyświetla miarę dawki promieniowania dla każdej akwizycji

Sprzęt umożliwia łatwe rozwiązywanie problemów – m.in. pozwala na monitorowanie aparatu RTG dzięki unikalnej funkcji oscyloskopu, a także monitorowanie złącza USB dzięki unikalnej funkcji zintegrowanego woltomierza.

Dane Techniczne

Kontroler
Technologia - CMOS + scyntylator CSI + światłowody
Rozdzielczość teoretyczna - 25 lp/mm
Rozmiar piksela - 20 μm x 20 μm
Połączenie - USB 2.0
Długość kabla USB - 3.70 m (do 8.70 m z dostarczanym przedłużaczem)
Załączone oprogramowanie - Sopro Imaging

Czujnik rozmiar 1
Wymiary zewnętrzne - 25 x 39 mm
Obszar powierzchni aktywnej - 600 mm2 (20 x 30 mm)
Ilość pikseli - 1.5 miliona

Czujnik rozmiar 2
Wymiary zewnętrzne - 31 x 42 mm
Obszar powierzchni aktywnej - 884 mm2 (26 x 34 mm)
Ilość pikseli - 2.21 miliona

Dystrybutorem RVG Sopix2 jest Dentomax Białystok

poniedziałek, 3 października 2011

Badamy trendy - System RTG X-Mind AC i DC firmy Acteon


Kto z nas nie lubi komfortowej sytuacji, kiedy wszystko ma „podane na tacy”? Dotyczy to również gabinetu stomatologicznego. Idealnie z punktu wiedzenia pacjenta (i naszego również) byłoby, gdyby nasza placówka mogła zaoferować usługi kompleksowe.

Wystarczy krótka analiza, ilu pacjentów dziennie odsyłamy do innych gabinetów w celu wykonania zdjęcia? Pytanie jest retoryczne – coraz więcej. Przecież nie da się przeprowadzić prawidłowego leczenia kanałowego po omacku, bez zdjęcia wymagającego leczenia zęba? A zdarza się, że dodatkowo trzeba je powtórzyć również w trakcie trwania zabiegu endodontycznego.

Biorąc zatem powyższe stwierdzenie pod uwagę, warto przemyśleć zakup własnego aparatu RTG. Tego wydatku nie należy jednak traktować jako bezpośredniej inwestycji, która ma przynieść nam czysty zysk. Tutaj chodzi o konstruowanie szerokiej, kompleksowej oferty, która będzie dodatkowym magnesem dla potencjalnych pacjentów. Dzięki własnemu aparatowi RTG nasza konkurencyjność na rynku wzrośnie – poprzez poprawę komfortu leczenia i budowę całościowej oferty.

Jak w wielu innych przypadkach, tak i na rynku aparatów rentgenowskich panuje dość duża konkurencja. Klienci mają szeroki wybór, który mogą uzależniać od własnych potrzeb czy możliwości. Wyróżniającą się i interesującą propozycją wydaje się być systemy RTG X-Mind firmy Acteon.

W aparatach X-Mind lampy są lokowane z tyłu głowicy co oznacza lepszą ochronę pacjenta ponieważ odległość ogniska do ciała jest o połowę większa niż w tradycyjnie stosowanych rozwiązaniach. Maksymalną ochronę operatora i personelu zapewnia dodatkowo sposób filtrowania i kontrolowania z zachowaniem metrowej odległości od ogniska lampy RTG promieniowania ubocznego.

Zdaniem techników z Dentomaxu przycisk wyzwalający, który został wyposażony w system
bezpieczeństwa oraz czas ekspozycji definiowany przez mikroprocesor zapewniają stałą dawkę podawaną pacjentowi. Rozwiązania te zapobiegają konieczności ponownego wykonywania ekspozycji z powodu niedoświetlonych lub prześwietlonych zdjęć.

Dodatkową zaletą urządzenia jest duży zakres ruchu pantograficznego ramienia, umożliwiającego bardzo dużą elastyczność, co tym samym zapewnia właściwe pozycjonowanie.

Nowy mechanizm, wykonany z lekkich stopów, posiada gładkie kontury oraz osłony ochronne na przegubach. Ułatwia to utrzymanie go w czystości i przeprowadzanie dezynfekcji w zgodzie z najostrzejszymi wymaganiami aseptyki w praktyce stomatologicznej.

Sprzęt montowany na ścianie można wyposażyć w ramiona o długości 41cm, 82.5cm lub
110cm. W aparatach X-Mind bezpieczeństwo użytkowania zapewniają liczne systemy kontrolne: autodiagnostyka elementów panelu sterującego uruchamiana zawsze przy starcie, badanie parametrów elektrycznych instalacji oraz automatyczna kompensacja czasu ekspozycji w zależności od zmian napięcia zasilania zapewniają wysoką sprawność urządzenia.

Wstępne zaprogramowane przez producenta domyślne czasy ekspozycji można zmienić i zaprogramować od nowa. Ponadto przejście z konwencjonalnego filmu na czujnik cyfrowy, odbywa się poprzez naciśnięcie jednego przycisku, co pozwala na najbardziej elastyczne spełnianie oczekiwań operatora.

Opatentowany kontroler korzysta z nowej technologii pozwalającej na automatyczne wykrywanie modelu głowicy i sterowanie poprzez komendy właściwe dla typu X-Mind AC, lub DC. Przejrzyście zorganizowany pulpit sterujący z osadzonymi piktogramami, ułatwia wykonywanie zdjęć przez proste i szybkie ustawienia rodzaju pacjenta czy typu filmu. Czasy ekspozycji mogą być adekwatnie dostosowane i zaprogramowane.

Oprogramowanie kontrolera pozwala na redukcję czasu ekspozycji, a w konsekwencji absorpcji promieniowania. Panel sterujący pozwala na ustawienie czasów ekspozycji idealnie dobranych dla radiografii cyfrowych w połączeniu z głowicą X-Mind DC.

Co ciekawe, używanie cyfrowych czujników redukuje czas ekspozycji do 75% w porównaniu do konwencjonalnego filmu RTG. W wersji X-Mind AC czasy ekspozycji zoptymalizowano dla najnowszych generacji konwencjonalnego filmu RTG (typ „F”) co jednocześnie jest kompatybilne z niektórymi czujnikami cyfrowymi. Używanie filmu typu „F” redukuje promieniowanie o 60% w porównaniu do filmu typu „D”.

Aparaty X-Mind AC i DC są powszechnie doceniane za swoją sprawność i niezawodność. Ich dwukomorowa głowica wykonana jest z lekkich stopów jako całość, jednak lampa rentgenowska znajduje się w jednej komorze, a komponenty elektroniczne w drugiej, zanurzone w kąpieli olejowej. Oprogramowanie sterujące automatycznie kompensuje wahania napięcia zasilania, a emitowane promieniowanie jest zawsze najwyższej jakości co daje obrazy o powtarzalnych parametrach.

Czasy ekspozycji w X-Mind DC są zoptymalizowane dla cyfrowych czujników. Ten aparat jest kompatybilny praktycznie ze wszystkimi systemami radiografii cyfrowej.

Nowy aparat RTG X-Mind DC jest wyposażony w lampę rentgenowską Toshiba DG-073B-DC z
podwójną anodą wolframową (dla prądu 4mA i 8mA), generuje stałe napięcie 60kV, lub 70kV. Pracuje w zakresie wysokich częstotliwości i przy stałym potencjale, co pozwala na emisję promieniowania wysokiej jakości, bez względu na warunki użytkowania.
Możliwość wyboru napięcia (60 lub 70kV) oraz intensywności (4 lub 8mA) umożliwia optymalną diagnozę zdjęć zewnątrzustnych w połączeniu z 35% redukcją czasu ekspozycji, w porównaniu do jednostek jednofazowych. Kontroler może obsłużyć dwa aparaty typu DC jednocześnie.

Bardzo krótkie czasy ekspozycji (minimalnie 0,02 s.) są odpowiednie dla radiologii cyfrowej z czujnikami typu CCD, CMOS, lub czujnikami płytek fosforowych (promieniowanie jest o 50% mniejsze w porównaniu do filmów typu „F”).

Trzy ramiona przedłużające dostępne są dla obu typów aparatu. Opcjonalnie dostępne są wersje montowane na unicie, kolumnie, a nawet w wersji mobilnej i sufitowej.

Dane techniczne:

Klasyfikacja: Medyczne urządzenie elektryczne, Klasa 1 typ B
Napięcie zasilania: 230V~ 50/60Hz
Pobór mocy przy 230V: 1.4kVA
Rezystancja linii: 0.5 Ω
Lampa RTG: Toshiba DG 073B DC
Napięcie wysokie: 60-70kV
Prąd anody: 4-8mA
Ogniskowa: 0.7mm

Całkowita filtracja: Odpowiednik 2mm Al przy 70kV
Swoista filtracja tuby: Odpowiednik 0.8mm Al przy 70kV
Promieniowanie uboczne: Mniej niż 0.25mGy/h przy odległości 1m od ogniska
Tubus długi: 31cm (12”)
Możliwe nastawy ekspozycji: od 0.02 do 3.2 sekundy
Kontrola emisji promieniowania: Wyzwalacz na 3m kablu spiralnym
Waga całkowita: 25kg (waga głowicy: 5.5kg)

Dystrybutor: Dentomax Klimczuk i wspólnicy Sp. k.

środa, 21 września 2011

Tradycja innowacji - ruszają targi CeDe!

Tradycja innowacji – Dentomax na największych targach branży dentystycznej w Europie Środkowo – Wschodniej.

Po raz kolejny i jak co roku jesteśmy wśród ponad 270 wystawców z całego świata, którzy zaprezentują swoją najnowszą ofertę dla branży dentystycznej w trakcie największej i najważniejszej stomatologicznej imprezy w tej części Europy – CeDe2011 w Poznaniu.

Co roku uczestniczymy we właściwie wszystkich imprezach targowych, ale te organizowane w Poznaniu są zawsze szczególne, są bowiem największe, najbardziej prestiżowe i co najważniejsze, skupiają największą uwagę odwiedzających.

Hasłem promocyjnym naszej tegorocznej prezentacji jest: „Tradycja innowacji”. To bezpośrednie nawiązanie do tego, co będą mogli zobaczyć na naszym stoisku goście.

Właśnie na poznańskich targach, zaprezentujemy po raz pierwszy w Polsce najnowsze i ultranowoczesne modele unitów stomatologicznych, wyprodukowanych przez francuski koncern Quetin/Airel. Będzie to tym samym polska premiera tych urządzeń.

Przed kilkoma miesiącami, nawiązaliśmy współpracę z tą znaną na zachodzie firmą. Na mocy porozumienia białostoczanie stali się głównym dystrybutorem jej produktów na terenie naszego kraju. Airel to największy – a po przejęciu Quetin – de facto jedyny producent sprzętu stomatologicznego we Francji. Jej przedstawiciele liczą, że dzięki kontaktom z Dentomaxem uda im się mocniej zaakcentować swoją obecność na polskim rynku, na którym dotąd byli praktycznie nieobecni.

Premiera nowego sprzętu to jednak nie jedyna atrakcja, którą szykujemy dla zwiedzających. Wśród wprost ociekających innowacyjnymi technologiami, lśniących, nowoczesnych instrumentów, każdemu kto przyjdzie na stoisko Dentomaxu wpadnie zapewne w oko kontrastujące z pozostałymi urządzenie. Mowa o unikalnym, jednym z nielicznych w całym kraju, a do tego wciąż sprawnym, liczącym dokładnie 111-lat fotelu stomatologicznym.

Uznaliśmy, że posiadając taką „perełkę” w swojej firmie, byłoby grzechem nie pochwalić się nią publicznie. To zresztą nie pierwsza sytuacja, w której ów fotel stanowi niecodzienną atrakcję. Podczas ostatniej Europejskiej Nocy Muzeów, wypożyczyliśmy go białostockim studentom stomatologii, którzy w kazamatach Pałacu Branickich zaaranżowali najprawdziwszy lazaret z przełomu XIX i XX wieku.

Fotel oprócz tego, że sam z siebie jest dość wyjątkowy, ma również niecodzienną przeszłość. Przedstawiciele firmy mówią, że spróbowali odtworzyć jego historię. Ustaliliśmy np. że przez wiele lat jego właścicielem był znany przedwojenny lekarz, twórca pierwszego ogólnopolskiego, powojennego czasopisma stomatologicznego profesor Stanisław Bloch. Po nim zaś urządzenie przejęło niemniej znane i cenione w środowisku, profesorskie małżeństwo Przylipiaków.


Każdy uczestnik przygotowuje się do targów CeDe w sposób wyjątkowy. Żadna licząca się firma na polskim rynku nie może przejść obok tej imprezy. Nasz pomysł polega więc na zestawieniu i kontraście – nowoczesności i historii – przyznaje pracownik Dentomaxu.

To zresztą nie pierwsza próba tak niecodziennego zwrócenia uwagi na swoją ofertę. Rok temu zrobiliśmy furorę wśród odwiedzających CeDe, aranżując swoje stosiku w stylu tropikalnej plaży – z palmami, kolorowymi drinkami podawanymi przez odpowiednio ustylizowane hostessy. Liczymy więc na powtórzenie tego niewątpliwego sukcesu.... ;)

ZAPRASZAMY!!!!

Jesteśmy na stoisku 6A.1.8

środa, 14 września 2011

Fotokonkurs rozstrzygnięty!


Przez całe wakacje – od początku lipca do ostatniego dnia sierpnia trwał nasz wakacyjny fotokonkurs

Przez 62 wakacyjne dni czekaliśmy na Państwa urlopowe zdjęcia. Po raz kolejny klienci, czytelnicy i sympatycy Dentomaxu nie zawiedli. Kapituła konkursu, złożona z przedstawicieli firmy miała niezwykle twardy orzech do zgryzienia, albowiem było w czym wybierać. Na konkurs przyszło kilkadziesiąt fotografii, spośród których większość stanowiły typowe „widoczki”, ale wśród nadesłanych prac wyłowiliśmy też kilka „perełek”.

Najpierw kilka słów o idei konkursu i całego przedsięwzięcia. Otóż pierwszego lipca ruszył wakacyjny konkurs fotograficzny. Konkurs miał charakter otwarty. Nie zamykaliśmy drogi do nagrody nikomu – poza oczywiście profesjonalistami. W praktyce udział w nim mógł wziąć każdy, choć z wiadomych względów szczególnie zależało nam na aktywności lekarzy. Zasady były proste. Jedna osoba mogła przysłać maksymalnie trzy zdjęcia. Tematyka pracy była nieograniczona, albo inaczej – ograniczona wyobraźnią fotografików – amatorów.

- Do udziału w specjalnym, wakacyjnym konkursie zaprosiliśmy wszystkich chętnych. Nagrodą główną był znakomity aparat fotograficzny, przy pomocy którego można wykonać jeszcze lepsze – niż nagrodzona fotografia – zdjęcia –mówi Kazimierz Klimczuk, szef Dentomaxu, pomysłodawca konkursu.

Klimczuk dodaje, że współczesna technika prawie z każdego z nas uczyniła fotografów – amatorów. Cyfrowe, niewielkie, proste w obsłudze ale o rozbudowanych możliwościach aparaty nie są już żadnym luksusem, ani czymś wyjątkowym. Towarzyszą nam praktycznie zawsze i wszędzie. Aparat zabieramy na spacer, rodzinną uroczystość i oczywiście na wakacje.

Decyzją kapituły, nagrodę główną – aparat fotograficzny otrzymał lek. stom. Piotr Jan Tomżyński z Zambrowa! Serdecznie gratulujemy bystrego oka, szybkiej migawki i zwycięstwa w naszej wakacyjnej zabawie!

Wszystkim osobom, które zdecydowały się wziąć udział w naszej zabawie bardzo serdecznie dziękujemy, a laureatom przekazujemy najlepsze gratulacje!

poniedziałek, 5 września 2011

Podaruj uśmiech - regulamin akcji


„Podaruj uśmiech” – regulamin akcji społecznej

1. Program charytatywny „Podaruj uśmiech”, zwany dalej Akcją jest prowadzony przez firmę Dentomax Klimczuk i Wspólnicy Spółka Komandytowa, z siedzibą w Białymstoku, przy ulic. Nowowarszawskiej 32/2 zwanym dalej Organizatorem.

2. Akcja ma charakter społeczny - charytatywny. Jej celem jest udzielenie wsparcia finansowego lub rzeczowego dla Specjalnego Ośrodka Szkolno – Wychowawczego im. W. Kikolskiego w Białymstoku zwanego dalej Ofiarobiorcą.

3. Akcja „Podaruj uśmiech” polega na przekazaniu części dochodów ze sprzedaży wskazanych przez Organizatora akcji produktów na rzecz Ofiarobiorcy.

4. Organizatorowi przysługuje prawo zmiany listy produktów objętych Akcją oraz ustalenia i zmiany wysokości części dochodu, jaka wesprze Akcję.

5. Organizator zobowiązuje się do przekazania:

- 0,5 % od sprzedaży objętych Akcją produktów o jednostkowej wartości zakupu powyżej 2 000 złotych netto
- 1% od sprzedaży objętych Akcją pozostałych produktów wskazanych przez Organizatora.

5A. Organizator deklaruje przekazanie określonych kwot na rzecz obdarowanego w wysokości obliczonej od wartości netto cen zakupu towarów objętych Akcją.

6. Produkty objęte Akcją są oznaczone w sposób szczególny i pozwalający na ich łatwą identyfikację poprzez umieszczenie na ich opakowaniu lub obudowie specjalnego znaczka symbolizującego Akcję.

7. Aktualna lista produktów objętych Akcją jest dostępna w siedzibie Organizatora.

8. Sposób, forma i częstotliwość przekazywania środków zgromadzonych przez Organizatora w ramach Akcji na rzecz Ofiarobiorcy jest ustalana w drodze indywidualnego porozumienia pomiędzy stronami.

9. Akcja wchodzi w życie z dniem 1 września 2011 r. i obowiązuje do odwołania.

Podaruj uśmiech - nowa odsłona Akcji charytatywnej!

Po dwóch edycjach wyjątkowej i zupełnie niepowtarzalnej akcji charytatywnej, w której wspólnie z dentystami z województwa podlaskiego zbieraliśmy dary na rzecz dzieci niepełnosprawnych intelektualnie - podopiecznych Specjalnego Ośrodka Szkolno – Wychowawczego im. Waldemara Kikolskiego w Białymstoku przyszedł czas na pewną odmianę. Od września ruszamy z akcją „Podaruj uśmiech” w całkiem nowym wymiarze.

„Podaruj uśmiech” to jedyna taka akcja w kraju – bo prowadzona wyłącznie w środowisku stomatologów, którą wymyślił i zorganizował wspólnie ze swoimi pracownikami szef Dentomaxu – Kazmierz Klimczuk. Po raz pierwszy Dentomax i dentyści podarowali uśmiechy z okazji ubiegłorocznych Świąt Bożego Narodzenia. Zachęceni efektami i szczodrością lekarzy, nie kazali czekać dzieciom zbyt długo. Po zaledwie trzech miesiącach, tym razem w związku z Wielkanocą, znowu szykowali się do kolejnej odsłony tego projektu.

Początek nie był łatwy. Najgorzej było przekonać lekarzy, że to w istocie ich akcja, a nie tylko nasza – bo przecież pomagamy wspólnie, a dary Dentomaxu to za mało, żeby podarować uśmiech tym dzieciom. Siła akcji tkwiła w jedności. Na szczęście nie trzeba było wiele, aby lekarze włączyli się w to wyjątkowe przedsięwzięcie, dostrzegli jego sens, zrozumieli przesłanie i intencje. Ustawione w siedzibie firmy kosze błyskawicznie zapełniały się różnymi, potrzebnymi dzieciom z ośrodka rzeczami – wspomina pomysłodawca.

Akcję swoim autorytetem wsparło również Podlaskie Stowarzyszenie Stomatologów, a w wiosennej edycji projektu, pracowników Dentomaxu wspierali dodatkowo przyszli dentyści, studenci Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku należący do Polskiego Stowarzyszenia Studentów Stomatologii.

Lekarze przynosili rozmaite produkty – od środków higienicznych, po zabawki, gry czy materiały plastyczne.

Za każdym razem, trwającej kilkanaście dni akcji, której towarzyszyła kampania informacyjna i reklamowa w regionalnych mediach, siedziba Dentomaxu zamieniała się w sztab pomocy, w którym dodatkowo podczas jednego, wybranego weekendu organizowano Drzwi Otwarte dla zwiedzających.

Rolą tej akcji, było zwrócenie uwagi na nasz projekt. Za każdym razem gmach firmy zamieniał się w wielobarwny, zadziwiający kiermasz ozdób świątecznych, własnoręcznie wykonanych przez wychowanków ośrodka. Dochód z kiermaszu oczywiście zasilał kasę ośrodka. Dzięki środkom zebranym w trakcie drugiej – wielkanocnej edycji – kilkanaścioro dzieci wraz z wychowawcami pojechało na kilkudniową wycieczkę do Torunia. Dla wielu z nich, była to nie tylko pierwsza wycieczka do miasta Kopernika, ale była to pierwsza tak daleka podróż w ogóle.

Po dwóch edycjach tego przedsięwzięcia pomysłodawcy uznali, że czas na pewną zmianę formuły, choć jednocześnie deklarują, że o ile będzie taka potrzeba, nie zawahają się, aby ponownie – po raz trzeci zorganizować świąteczną zbiórkę darów.

Nowa odsłona akcji „Podaruj uśmiech” to przede wszystkim zmiana jej formuły.

Dotychczasowa, zaproponowana lekarzom formuła akcji, wymagała od nich pewnego, konkretnego zaangażowania. Osoby, które chciały pomóc, musiały bowiem najpierw sprawdzić listę zbieranych przez nas produktów, udać się do sklepu, a następnie dostarczyć te rzeczy do naszej siedziby. Rodziło to pewne komplikacje. Mamy informacje, że wielu lekarzy nie zdecydowało się włączyć do akcji wyłącznie dlatego, że nie mieli na to czasu, a nie z braku ochoty.

Dlatego postanowiliśmy, że ustalona część dochodu uzyskanego ze sprzedaży określonych produktów z naszej oferty zasili konto ośrodka.

To maksymalne uproszczenie przedsięwzięcia, które stanowi jednocześnie ukłon w stronę tych, którzy o to właśnie zwracali się do organizatorów. Produkty, których sprzedaż wspiera akcję są odpowiednio oznaczone naklejkami z logo i hasłem akcji „Podaruj uśmiech”.

środa, 17 sierpnia 2011

Czyste ręce – czyste sumienie



Dentomax wspiera akcję Fundacji do walki z nowotworem jamy ustnej „Z uśmiechem przez życie”.

Powstała w tym roku Fundacja „Z uśmiechem przez życie” prowadzi akcję profilaktyczno – informacyjną, której celem jest uświadamianie zagrożenia związanego z ryzykiem zachorowania na raka jamy ustnej. Podczas tegorocznych targów CeDe w Poznaniu, fundacja przeprowadzi akcję „Czyste ręce – czyste sumienie”.

Rak jamy ustnej jest złośliwym nowotworem, który występuje w obrębie warg i tylnej ściany gardła oraz wewnętrznej części jamy ustnej. Może mieć także swój początek w śliniankach i migdałkach czy też nawet rozszerzyć się na całą jamę ustną obejmując nawet gardło czy nos. Jego rozwój odnotowuje się częściej u mężczyzn niż u kobiet, a najczęściej u osób po 40 roku życia.

- Podczas trwania targów, na stoisku Dentomaxu oraz innych firm, które wezmą udział w tym przedsięwzięciu, będą wystawione mydełka-cegiełki, a także puszki kwestarskie, do których lekarze będą mogli wrzucać pieniądze w zamian za otrzymane mydełka. Cena jednego mydełka to minimum 5 zł. Osoby zaangażowane w akcję otrzymają niebieskie wstążeczki - symbol walki z nowotworem jamy ustnej – wyjaśnia Kazimierz Klimczuk.

- Kibicujemy tego typu działaniom. Sami przecież także prowadzimy działalność prospołeczną i wiemy jak potrzebne jest wsparcie i zaangażowanie zewnętrznych partnerów. Dlatego bez chwili namysłu zdecydowaliśmy się włączyć w to przedsięwzięcie – dodaje szef Dentomaxu.

Akcję „Czyste ręce – czyste sumienie” prowadzi fundacja „Z uśmiechem przez życie”. Jej przedstawiciele wyjaśniają, że chcą mówić o badaniach profilaktycznych i o właściwej higienie jamy ustnej. - Chcemy uchronić jak największą ilość osób przed najcięższymi konsekwencjami – nowotworem jamy ustnej – tłumaczą na swojej stronie internetowej.

- Mamy nadzieję, że dzięki pracy naszej Fundacji, jak najwięcej osób będzie dbało o higienę jamy ustnej, pacjenci przestaną się bać badań profilaktycznych oraz regularnie będą się im poddawać. W efekcie, przez długie lata będą cieszyć się radością, spokojem oraz pięknym uśmiechem – przekonują organizatorzy.

Celem powstałej niedawno organizacji jest zwiększenie świadomości występowania tej groźnej choroby, organizowanie i prowadzenie szkoleń w zakresie profilaktyki przeciwnowotworowej, w tym raka jamy ustnej, prowadzenie kampanii uświadamiających ryzyko zachorowania na nowo-
twór jamy ustnej, inne działania związane z profilaktyką jamy ustnej,

* * *

Rak jamy ustnej odpowiednio wcześnie zdiagnozowany, może być całkowicie uleczalny. Rak gardła i dna jamy ustnej charakteryzuje się dużą dynamiką rozwoju i złośliwością kliniczną. Wczesne przerzuty do układu chłonnego szyi, najczęściej obustronne, pogarszają rokowanie. Dla pacjentów najistotniejszą informacją jest to, że szybko rozpoznany rak jamy ustnej jest w 80% wyleczalny, więc można z nim skutecznie walczyć. Również stany przedrakowe, w których po pewnym czasie mogą pojawić sie komórki rakowe powinny być usuwane i leczone, szczególnie u osób palących lub zarażonych wirusem HPV 16 oraz 18.

Jest bardzo mało badań, które mogą pomóc w zauważeniu pierwszych objawów tej choroby, zmiany na błonach śluzowych, które prowadzą do powstania raka są niecharakterystyczne, często niebolesne, bardzo mało osób zwraca na nie uwagę. Leczenie obecnych w jamie ustnej stanów przednowotworowych (leukoplakia, erytroplakia, liszaj) bagatelizuje się. Niewiele osób poważnie traktuje zalecenia lekarzy, a to błąd ponieważ w ok. 10% przypadków leukoplakia ulega przekształceniu w raka.

Ranki powstałe podczas przygryzania wewnętrznej strony warg i policzków, nawracające stany zapalne powstałe na skutek zaniedbania w leczeniu stomatologicznym, zła higiena, zakażenia grzybicze, jeśli się nie goją musimy zbadać u lekarza stomatologa. Standardowe badanie głowy i szyi powinno być wykonywane przez lekarza stomatologa u każdego pacjenta raz do roku, u pacjentów z grup podwyższonego ryzyka 2 razy w roku albo w przypadku, gdy coś budzi zaniepokojenie. Podstawowe badanie powinno być dotykowe i wizualne.

W trakcie badania wizualnego lekarz dentysta powinien dokładnie obejrzeć całą jamę ustną, język, podniebienie, wewnętrzne części policzków, gardło i migdały, sprawdzając czy nie ma tam białych i czerwonych plam oraz miejsc zaognionych, zgrubień, nieregularności. W trakcie badania dotykowego lekarz dentysta powinien wyszukać różnego rodzaju zgrubienia oraz sprawdzić czy węzły chłonne nie są powiększone.

Znacznie wcześniejsze wykrycie podejrzanych zmian ułatwiają testy ViziLite Plus, które wspomagają tradycyjne badanie wizualno-dotykowe. Badanie takie trwa ok. 10 minut i można je wykonać w większości gabinetów stomatologicznych. Dzięki niemu znajduje się wszystkie, nawet niewidoczne gołym okiem, stany przedrakowe i raki nawet niezaawansowane.

Osoby, które nie podejrzewają niczego groźnego także powinny się badać w kierunku obecności raka jamy ustnej przynajmniej raz do roku. Dokładnie na tej samej zasadzie jak regularne wykonywanie cytologii czy mammografii u kobiet.

Ponad 90% przypadków nowotworu w jamie ustnej to rak płaskonabłonkowy (oral squamous cell carcinoma - OSCC). OSCC stanowi także znaczny odsetek wszystkich nowotworów głowy i szyi. Raki jamy ustnej w zależności od lokalizacji są podzielone wg Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób:
- rak wargi,
- rak języka,
- rak dziąsła,
- nietypowe lokalizacje w jamie ustnej,

Więcej szczegółów na temat Fundacji i jej celów oraz działań można znaleźć na stronie internetowej www.zusmiechem.org.pl

czwartek, 4 sierpnia 2011

Warto być "eko"


Polacy wytwarzają co roku 135 mln ton odpadów. Statystyczny Kowalski wynosi więc na śmietnik ok. 300 kilogramów różnych śmieci. Ale to nie wszystko. Bo oprócz odpadów komunalnych, wytwarzamy również tzw. elektrośmieci, a więc zużyty lub zepsuty sprzęt elektryczny i elektroniczny.

Rzeczywiście, poziom wiedzy na temat potrzeby dbania o środowisko wciąż jest w naszym społeczeństwie niedostateczny. Warto mówić i przypominać o pewnych prawnych obowiązkach i konsekwencjach związanych z naszą lekkomyślnością czy niewiedzą w tym zakresie.

Co prawda nasza świadomość w kwestii postaw ekologicznych, choć nadal stosunkowo niewielka, to zdecydowanie na przestrzeni minionych kilku lat wzrosła, ale wciąż sporo osób bagatelizuje ten problem, uważając, że zepsuty telewizor czy nawet uszkodzoną komputerową myszkę można bezkarnie wyrzucić na śmietnik. Otóż to także odpady i to niezwykle niebezpieczne. Specjaliści przypominają, że ich negatywny wpływ na środowisko jest zdecydowanie i niewspółmiernie większy niż okrytych ekologiczną, złą sławą, aluminiowych puszek, szkła czy plastiku.

Trzeba pamiętać, że elektroodpadów pod żadnym pozorem nie wolno nam od tak sobie wyrzucić do kontenera. Za zostawienie zepsutej suszarki do włosów w ogólnodostępnym śmietniku, grozi nam mandat w wysokości do 500 zł, a jeżeli uchylimy się od zapłaty nawet dziesięć razy większa grzywna.

Od dobrych kilkunastu lat w Polsce, co roku przybywa setki tysięcy ton odpadów z kategorii tzw. Zużytego Sprzętu Elektrycznego i Elektronicznego. Ten nagły, wręcz lawinowy przyrost wynika z tempa rozwoju cywilizacyjnego naszego kraju i choć zapewne wolniejszego niż tego byśmy chcieli, lecz systematycznego bogacenia się społeczeństwa. Na potęgę kupujemy nowe telewizory – już nie zamieniamy obecnych, jeszcze kilka lat temu w prawie każdym domu – telewizorów kineskopowych (CRT) na tzw „płaskie”. Dziś już wielu z nas zamienia „starego LCD-ka” na LED-owy telewizor 3D. To oczywiście tylko przykład, który w jaskrawy sposób pokazuje i uświadamia nam zarazem skalę problemu z jakim boryka się nasze środowisko.

Gospodarowanie tymi odpadami uregulowane zostało w Ustawie z dnia 29 lipca 2005 roku o zużytym sprzęcie elektrycznym i elektronicznym (Dz. U. 2005, Nr 180, poz. 1495) i nałożyło określone obowiązki na wszystkich produkujących, wprowadzających, zbierających i użytkujących ten sprzęt. Autorzy ustawy tworząc ją mieli na celu zmniejszenie ilości odpadów zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego trafiających na składowiska, do spalarni bądź też innych miejsc ich utylizacji, gdzie mogły one zagrażać zdrowiu i życiu ludzi oraz i wpływać negatywnie na jakość środowiska.

Zgodnie z prawem każda firma, która sprowadza, produkuje lub sprzedaje pod własnym oznaczeniem sprzęt elektryczny lub elektroniczny, jest zobligowany do zorganizowania odbierania od prowadzących punkty zbierania i sfinansowania przetwarzania, odzysku i unieszkodliwienia zużytego sprzętu.

Wprowadzający sprzęt mają dwie możliwości: mogą przekazać odpady do zakładów przetwarzania, bądź do organizacji odzysku sprzętu elektrycznego i elektronicznego, która posiada szereg umów z zakładami przetwarzania. Również sprzedawców detalicznych i hurtowych sprzętu elektrycznego i elektronicznego, gminne jednostki organizacyjne i przedsiębiorców prowadzących działalność w zakresie odbierania odpadów komunalnych, zwanych zbierającymi sprzęt, ustawa zobowiązuje do nieodpłatnego przyjmowania zużytego sprzętu pochodzącego z gospodarstw domowych oraz nieodpłatnego przekazania go do zakładów przetwarzania.

Obowiązek zbierania nałożyła na firmy ustawa, lecz tylko na zasadzie jeden za jeden, czyli sprzedając jeden rodzaj sprzętu przedsiębiorca ma obowiązek przyjąć tylko jeden zużyty sprzęt tego samego rodzaju.

Na dzień dzisiejszy zakłady przetwarzania odpadów ścigają się stosując coraz to nowsze technologie recyklingu, odzysku i przetwarzania. Technologie te wprowadzane są w celu wyodrębnienia z tych odpadów poszczególnych frakcji możliwych do dalszego wykorzystania tj. frakcje metali żelaznych i nieżelaznych, tworzyw sztucznych w tym plastiku, a nawet metali szlachetnych stosowanych podczas produkcji tego sprzętu.

Dzięki takim rozwiązaniom większość odpadów, powstałych ze zużytego sprzętu, trafia z powrotem na rynek w postaci surowców wtórnych. Takie działanie przyczynia się do zmniejszenia zagrożenia dla życia i zdrowia ludzi oraz zanieczyszczenia środowiska.

Przetwarzanie zużytego sprzętu ZSEE w zakładzie każdorazowo rozpoczyna się od segregacji na poszczególne grupy sprzętu oraz demontażu ręcznego w celu usunięcia z urządzeń substancji i składników niebezpiecznych dla środowiska, baterii, kondensatorów, akumulatorów czy przełączników rtęciowych zawierających PCB, które zakłady bezpiecznie magazynują a następnie przekazują innym jednostką specjalizującym się w ich utylizacji bądź odzysku.

W Polsce wprowadzenie ustawy o ZSEE osiągnęło już widoczne efekty, szczególnie w przypadku zbierających i wprowadzających sprzęt. Zdaniem specjalistów, wciąż stosunkowo najgorzej jest w przypadku zwykłego użytkownika sprzętu, co wynika z wciąż niskiego poziomu edukacji ekologicznej społeczeństwa.

Postawa pro-eko nie oznacza jedynie dodatkowych, według wielu, niepotrzebnych kosztów, na jakie naraża się przedsiębiorstwo. „Zielona firma” - czyli taka, która jest przyjaźnie nastawiona do środowiska może wiele – również ekonomicznie – zyskać.

Bycie „eko”, to np. ograniczenie ilości wydruków czyli racjonalne gospodarowanie papierem, oszczędność energii elektrycznej oraz wody, segregacja odpadów. To proste i nieskomplikowane czynności, które jednak trzeba w sobie wypracować. Dzięki temu naprawdę możemy sporo zaoszczędzić, a przy tym dołożyć swoją cegiełkę w walce o środowisko naturalne.

* * *

Niniejszy wpis stanowi element kampanii informacyjnej prowadzonej przez Dentomax, jako ustawowy obowiązek nałożony na przedsiębiorców wprowadzających do obrotu sprzęt i urządzenia podlegające utylizacji i recyclingowi.

piątek, 22 lipca 2011

Dentomax dystrybutorem produktów największego producenta sprzętu dentystycznego we Francji










Wyjątkowe dobre wieści przyniósł mijający tydzień. Wizyta przedstawicieli naszej firmy we Francji zaowocowała nawiązaniem współpracy w zakresie dystrybucji produktów francuskiej firmy Airel, obejmującej przede wszystkim unity stomatologiczne oraz specjalistyczne urządzenia do dezynfekcji.

Airel to największy producent sprzętu stomatologicznego we Francji. Jej przedstawiciele liczą, że dzięki kontaktom z Dentomaxem uda im się mocniej zaakcentować swoją obecność na polskim rynku, na którym dotąd byli praktycznie nieobecni.

To dla nas ogromny sukces. Z umową wiążemy duże nadzieje i szanse na dalszy rozwój. Produkty firmy Airel są znane i co ważniejsze wysoko cenione przez lekarzy w wielu państwach na zachodzie Europy. Właściciele przedsiębiorstwa dzięki współpracy z nami, chcieliby rozwinąć sprzedaż swoich produktów w Polsce.

Airel to firma produkująca sprzęt i urządzenia dentystyczne od 1982 roku. To firma innowacyjna, stawiająca na nowoczesność. Jej produkty cechują liczne unikalne i opatentowane rozwiązania technologiczne usprawniające działanie instrumentów i poprawiające komfort pracy. Firma zatrudnia 60 pracowników, a jej obroty oscylują w granicach 8 milionów euro, z czego jedna piąta przypada na eksport poza granice Francji. Odkąd Airel przejęła spółkę Quetin – najstarszą i najbardziej znaną firmę zajmującą się produkcją urządzeń dla stomatologii i medycyny, stała się największą francuską firmą w tej branży.

Najważniejszym produktem Airel są unity Pacific, odznaczające się wyjątkową trwałością, ergonomią i designem. Przy ich konstruowaniu francuscy inżynierowie zastosowali wiele nowatorskich i opatentowanych rozwiązań.

Drugim z produktów, o których warto powiedzieć jest urządzenie do dezynfekcji pomieszczeń Oxy'Pharm. Sprzęt znajduje swoje zastosowanie w całej medycynie i wszędzie tam, gdzie niezbędne jest zachowanie sterylnej czystości. Rozpylany przez urządzenie specjalny preparat dociera do wszystkich niedostępnych podczas tradycyjnego dezynfekowania pomieszczeń zakamarków, dzięki czemu jest od niego znacznie skuteczniejszy.

Białostoczanie nie są co prawda jedynym partnerem Airel w Polsce, ale na mocy porozumienia stali się kluczowym i głównym dystrybutorem na terenie naszego kraju. Dentomax zaprezentuje francuskie wyroby dla stomatologii już podczas wrześniowych targów stomatologicznych w Poznaniu CeDe 2011 – największej wystawy stomatologicznej w Europie środkowo-wschodniej.

środa, 20 lipca 2011

Wyjątkowa podróż do stolicy polskich pierników








Efekty akcji charytatywnej środowiska podlaskich dentystów i Dentomaxu - „Podaruj uśmiech”.

Na przełomie maja i czerwca wychowankowie Specjalnego Ośrodka Szkolno – Wychowawczego w Białymstoku im. W. Kikolskiego spędzili niezapomniane chwile w mieście Mikołaja Kopernika – Toruniu. Dla większości z nich była to pierwsza wizyta w piernikowej stolicy Polski, a dla wielu także pierwsza tak daleka podróż.

Wyjazd do Torunia był współfinansowany ze środków pochodzących z wielkanocnego kiermaszu ozdób świątecznych, który odbył się w siedzibie Dentomaxu w kwietniu br., podczas dni otwartych, stanowiących jeden z elementów II edycji dobroczynnej akcji środowiska podlaskich stomatologów ph. „Podaruj uśmiech”.

- Bardzo dziękujemy wszystkim, którzy wsparli nas finansowo podczas wielkanocnej akcji „Podaruj uśmiech” zorganizowanej przez Dentomax. To dzięki Państwa wielkiemu sercu i zaangażowaniu nasi podopieczni mogli pojechać na wspaniałą dwudniową wycieczkę do Torunia. Emocje oraz wspomnienia z tego wyjazdu będą im towarzyszyły jeszcze bardzo długo – powiedziała Maria Baluk, dyrektor ośrodka.

- Czas minął błyskawicznie, bo program był szczelnie wypełniony licznymi atrakcjami. Co ważne, również pogoda była po naszej stronie – dodała.

Uczestnicy wycieczki zostali zakwaterowani w kazamatach XIX- wiecznej twierdzy. Po ponad godzinnej wizycie w planetarium, dzieci zwiedziły Stare Miasto.

- W trakcie spaceru dzieci zobaczyły między innymi: toruński rynek, słynną fontannę z Flisakiem, sprawdziły swoje sumienia pod Krzywą Wieżą, zobaczyły średniowieczne mury i bramy oraz dom Mikołaja Kopernika – opowiada jedna z opiekunek towarzyszących dzieciom w wyprawie.

Nie lada gratka czekała dzieci wieczorem, po powrocie do miejsca zakwaterowania. Podopieczni mogli samodzielnie przygotować i upiec najprawdziwsze pierniki. Zwieńczeniem dnia pełnego wrażeń było zaś nocne zwiedzanie fortu z pochodniami w towarzystwie przewodników.

Drugi dzień rozpoczęły warsztaty edukacyjno – artystyczne. Można było nauczyć się sposobów czerpania papieru i odbijać pieczęć lakową. Przed południem na uczestników wyprawy do Torunia czekała kolejna atrakcja – rejs statkiem po Wiśle, a zaraz potem zwiedzanie Muzeum Podróżników, a w nim m.in. ekspozycji zawierającej pamiątki z podróży Tony Halika oraz wystawę pt. "Barwny świat Majów".

poniedziałek, 11 lipca 2011

Mamy umowę z austriackim Metasys!


Ubiegły tydzień przyniósł nam znakomitą informację - otóż otrzymaliśmy potwierdzenie, że została zaakceptowana przez stronę austriacką nasza propozycja dotycząca dystrybucji produktów tej renomowanej firmy.

Rzecz dotyczy oczywiście przede wszystkim separatorów amalgamatu - urządzeń, w które trzeba wyposażyć unity stomatologiczne do 2013 roku (wstępny, lecz prawdopodobny projekt rozporządzenia Ministerstwa Zdrowia z końca czerwca br.).

Metasys to jeden z dwóch najważniejszych i liczących się na rynku producentów separatorów, które stanowią z resztą główny i najważniejszych segment produkcji. Dodatkowo firma jest producentem kompresorów, separatorów wody, powietrza, systemów ssących, oferuje końcówki do ślinociągów. W swojej ofercie posiada także szeroki zakres produktów (preparatów) do dezynfekcji i higieny.

Już niebawem pytajcie naszych przedstawicieli o katalog produktów firmy Metasys.

środa, 6 lipca 2011

Nadchodzi obowiązek posiadania separatorów do amalgamatów...

Separatory amalgamatu w gabinetach od 2013 roku!

W projekcie rozporządzenia Ministra Zdrowia z 20 czerwca 2011 roku w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu leczenia stomatologicznego znalazł się zapis o obowiązku posiadania w gabinecie stomatologicznym separatora amalgamatu.

Jak tłumaczy resort, taki zapis to efekt wytycznych Unii Europejskiej, która wprowadziła obowiązek posiadanie przy unitach stomatologicznych tego typu urządzeń. Warto zaznaczyć, że posiadanie przez podmioty udzielające świadczeń separatora amalgamatu będzie wymagane dopiero od 1 stycznia 2013 r.

Sprawa nie jest co prawda jeszcze przesądzona bo to dopiero projekt, ale wszystko na to wskazuje, że przepisy wejdą w życie.

Obowiązek ten to niejako pokłosie europejskiej walki z rtęcią. Można się też było w sumie tego spodziewać, bo "przebąkiwania" na ten temat pojawiały się już od jakiegoś (i to w sumie niekrótkiego) czasu.

Pewnym problemem mogą być unity, zwłaszcza te starszego typu. Ale pewnie nasi inżynierowie i z tym sobie poradzą.

Separator amalgamatu kosztuje średnio 7 - 8 tysięcy złotych. Wydatek niemały, jak na spełnienie obowiązku ekologicznego. Postaramy się temu zaradzić. Jak? Wkrótce spotykamy się z przedstawicielami Politechniki Białostockiej, może opracują separator amalgamatu, który będzie tańszy niż te, które są w sprzedaży - austriackie i niemieckie.

Na pewno o wszystkim poinformujemy!