czwartek, 27 października 2011

Sprawdź jak łatwo podarować uśmiech dzieciaczkom



Po dwóch edycjach wyjątkowej akcji charytatywnej, w której wspólnie z dentystami z województwa podlaskiego pracownicy Dentomaxu zbierali dary na rzecz dzieci niepełnosprawnych intelektualnie - podopiecznych Specjalnego Ośrodka Szkolno – Wychowawczego im. Waldemara Kikolskiego w Białymstoku, przyszedł czas na pewną odmianę. Dentomax już nie będzie organizował zbiórki, ale podzieli się dochodem ze sprzedaży specjalnie oznaczonych produktów.

W ramach organizacji wsparcia dla podopiecznych białostockiego ośrodka, dwukrotnie przeprowadziliśmy przedświąteczną akcję zbiórki darów – przed ubiegłorocznym Bożym Narodzeniem i ostatnią Wielkanocą. Dentyści odpowiedzieli na nasz apel i z jednej strony przynosili rozmaite deficytowe w ośrodku rzeczy, a jednocześnie sami zbierali dary wśród pacjentów.

W efekcie, dwa razy udało nam się zebrać kilkanaście kartonów wypełnionych po brzegi środkami czystości, artykułami papierniczymi, przyborami szkolnymi i zabawkami. Ponadto w swojej siedzibie zorganizowaliśmy specjalne kiermasze ozdób świątecznych, własnoręcznie wykonanych przez podopiecznych spec-ośrodka. Pieniądze z kiermaszu zasiliły konto placówki.

Jak powiedziała dyrektor ośrodka Maria Baluk, dzięki pieniądzom zebranym w trakcie wiosennej edycji akcji udało się zorganizować wycieczkę dla dzieci do Torunia. Dla wielu z jej uczestników nie dość, że była to pierwsza wizyta w mieście Mikołaja Kopernika, to dodatkowo była to pierwsza tak daleka wyprawa w ogóle. Choć nie możemy narzekać na swoją sytuację, ale bez pomocy chojnych sponsorów nie mielibyśmy możliwości organizowania dodatkowych zajęć dla naszych podopiecznych.

Po przeprowadzeniu dwóch edycji akcji, nasz zapał bynajmniej nie ostygł, a chęci do pomagania dzieciom z ośrodka na białostockim Antoniuku są wciąż wielkie.

Uznaliśmy, że prostszą, a zarazem bardziej efektywną formą pomocy będzie kierowanie środków bezpośrednio na konto placówki. Dlatego podjęliśmy decyzję, że część dochodu ze sprzedaży produktów specjalnie oznaczonych logo akcji, będziemy przekazywali na rzecz placówki.

Ile dokładnie przekażemy? Tego nie sposób precyzyjnie określić, wszystko bowiem zależy od wielkości sprzedaży.

Ale powinna uzbierać się całkiem pokaźna kwota. Dentomax zobowiązał się do przekazywania 0,5% od sprzedanych produktów o wartości powyżej 2 tysięcy złotych
i 1% od wartości poniżej 2 tysięcy złotych netto. Jako że urządzenia, instrumenty i materiały stomatologiczne do tanich nie należą, podopieczni ośrodka znów mogą liczyć na uśmiech podarowany przez podlaskich dentystów.

Zmieniły się zasady i formuła akcji, ale nie zmienili się jej partnerzy. Gotowość wsparcia i współpracy wyrazili ponownie lekarze z Podlaskiego Stowarzyszenia Stomatologów, którzy objęli patronatem honorowym to przedsięwzięcie oraz studenci Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku - członkowie Polskiego Towarzystwa Studentów Stomatologii.

Akcja ma charakter bezterminowy.

poniedziałek, 24 października 2011

Czyste ręce - czyste sumienie - podsumowanie akcji


Jak już wcześniej informowaliśmy, Dentomax aktywnie włączył się w akcję powstałej w tym roku fundacji "Z uśmiechem przez życie", na rzecz wczesnego wykrywania raka jamy ustnej pod hasłem "Czyste ręce - czyste sumienie", która odbyła się podczas wrześniowych targów CeDe w Poznaniu. Podczas targów, na stoisku Dentomaxu oraz innych firm, które wzięły udział w tym przedsięwzięciu, były sprzedawane mydełka-cegiełki. Cena jednego mydełka wynosiła minimum 5 zł. Dochód z ich sprzedaży wspiera działania Fundacji.

Akcja fundacji „Z uśmiechem przez życie” polega na działaniach profilaktyczno – informacyjnych, których celem jest uświadamianie zagrożenia związanego z ryzykiem zachorowania na raka jamy ustnej. Rak jamy ustnej jest złośliwym nowotworem, który występuje w obrębie warg i tylnej ściany gardła oraz wewnętrznej części jamy ustnej. Może mieć także swój początek w śliniankach i migdałkach czy też nawet rozszerzyć się na całą jamę ustną obejmując nawet gardło czy nos. Jego rozwój odnotowuje się częściej u mężczyzn niż u kobiet, a najczęściej u osób po 40 roku życia.

404 szt. - łączna liczba sprzedanych mydełek

2391,5 zł - zebrana kwota podczas trzech dni targów CeDe

5,9 zł - średnia cena mydełka

40 – najwięcej mydełek sprzedała firma Elert

342 zł - najwięcej udało się zebrać firmie Poldent

9,1 zł - średnia cena mydełka na stoisku firmy Dentomax – największa średnia!

czwartek, 20 października 2011

Zmiany w prawie - Wszystko o dokumentacji medycznej

Nowe przepisy dotyczące kwestii dokumentacji medycznej obowiązują już co prawda od początku roku, ale wciąż budzą pewne emocje, wynikające przede wszystkim z braku rzetelnych informacji na ten temat. Po wnikliwej analizie rozporządzenia Ministra Zdrowia okazało się jednak, że zmiany są raczej ewolucyjne – a nie jak zapowiadano – rewolucyjne. W większości kwestii powtórzono bowiem zapisy z poprzedniego aktu prawnego dotyczącego tej kwestii.

Nowością jest ujednolicenie prawa w odniesieniu do dokumentacji prowadzonej przez niedawne ZOZ-y (podmioty medyczne) i praktyki lekarskie. Drugą sprawą, na którą należy zwrócić baczną uwagę to duży nacisk, jaki położyli autorzy dokumentu na prowadzenie dokumentacji medycznej w formie elektronicznej.

W kwestii ujednolicenia dokumentacji. Dotychczas zakłady opieki zdrowotnej oraz praktyki lekarskie podlegały innym przepisom w kwestii dokumentacji medycznej. Teraz to się zmieniło. Obecne prawo zostało zebrane do jednego rozporządzenia. Należy jednak zwrócić uwagę, że wrzucenie przepisów do jednego worka nie oznacza, że oba typy podmiotów podlegają tym samym regulacjom. Każda z nich ma odrębną specyfikę, więc w związku z tym w odniesieniu do pewnych kwestii posiada też inne regulacje. Wiadomo bowiem, że w praktyce lekarskiej nie prowadzi się np. księgi chorych czy księgi bloku operacyjnego, jak ma to zastosowanie w dotychczasowych ZOZ-ach.

Największa różnica w stosunku do poprzednich przepisów to swoiste odwrócenie roli dokumentów papierowych i elektronicznych. Teraz pierwszą formą prowadzenia dokumentacji medycznej – i ma to zastosowanie w obu przypadkach – jest dokumentacja elektroniczna, a nie papierowa. Oczywiście nie oznacza to, że od nowego roku powinniśmy prowadzić już tylko i wyłącznie dokumentację na komputerze. Nie, oczywiście dopuszczalne jest gromadzenie dokumentacji w obu tych formach

Kwestie związane z prowadzeniem dokumentacji elektronicznej zostały omówione w osobnym rozdziale omawianego rozporządzenia. Autorzy dokumentu zadbali głównie o odpowiednie zabezpieczenie danych wrażliwych, jakimi są informacje zawarte w dokumentacji medycznej.

Prowadząc dokumentację w formie elektronicznej, należy m.in.:
1. systematycznie dokonywać analizy zagrożeń,
2. opracować i stosować procedury zabezpieczania dokumentacji i systemów jej przetwarzania, w tym procedur dostępu oraz przechowywania,
3. kontrolować funkcjonowanie wszystkich organizacyjnych i techniczno-informatycznych systemów zabezpieczania,
4. okresowo dokonywać oceny ich skuteczności,
5. przygotować i zrealizować plany przechowywania dokumentacji w długim czasie, w tym jej przenoszenia na nowe informatyczne nośniki danych i do nowych formatów danych.

Niestety rozporządzenie wspomina jedynie, że ochronę informacji prawnie chronionych należy zrealizować w myśl odrębnych przepisów. Według specjalistów to dość istotna kwestia. Nie wystarczy bowiem inwestycja w porządny program antywirusowy. Sprawa jest nieco bardziej złożona. Niezbędne jest także fizyczne zabezpieczenie komputerów i serwerów przed wyciekiem/ utratą danych. Należy więc komputery umieścić w bezpiecznym, chronionym np. alarmem pomieszczeniu. Dostęp do danych medycznych mogą mieć tylko uprawnione osoby, więc trzeba też pomyśleć na zabezpieczeniem dostępu do komputera poprzez wprowadzenie zmienianego co pewien czas hasła. Dodatkowo należy zadbać o takie zabezpieczenie komputera, aby po odejściu od niego osoby uprawnionej nikt więcej nie mógł z niego skorzystać – dostęp musi być blokowany. Kolejną istotną kwestią jest włączenie komputera do sieci – najlepiej więc – według specjalistów, aby komputer nie miał dostępu do internetu. Jeżeli jednak lekarz prowadzący indywidualną praktykę ma jeden komputer, który jest podłączony do Internetu, należy zadbać o odpowiednie zabezpieczenia przed nieautoryzowanym dostępem z zewnątrz - instalację i odpowiednią konfigurację oprogramowania typu firewall oraz ewentualnie konfigurację routera.

Prowadząc dokumentację medyczną w formie elektronicznej, trzeba też opracować politykę tworzenia kopii zapasowych (zwyczajowo co najmniej raz dziennie w przypadku informacji przyrastających i raz na miesiąc - całości). Kopie zapasowe najlepiej przetrzymywać w sejfie lub w innym dobrze chronionym miejscu.

Naturalnie e-dokumenty mogą być w każdej chwili wydrukowane i w razie potrzeby przekazane pacjentowi lub upoważnionym przez niego osobom. W takiej sytuacji każda strona wydruku powinna być opatrzona co najmniej imieniem i nazwiskiem pacjenta.

Każdy wpis w dokumentacji elektronicznej powinien być rejestrowany i opatrzony oznaczeniem osoby, która go dokonuje (dotyczy to także poprawek, przy czym raz wprowadzonych informacji nie można usuwać).

Ważną zmianą, którą wprowadziło rozporządzenie jest rezygnacja ze stosowania tzw. znaczników czasu. Nie ma też już wymogu korzystania z kwalifikowanego podpisu elektronicznego. Idealną sytuacją byłaby również taka, w której zostanie opracowany dokument „Polityka bezpieczeństwa”, który zawiera wszystkie istotne procedury i definicje (rodzaj przetwarzanych danych, uprawnienia osób je wprowadzających, używane systemy informatyczne, hasła - ich złożoność i wymagania dotyczące okresowych zmian, ochrona przed dostępem fizycznym, polityka sporządzania kopii zapasowych i ich przechowywania, procedury awaryjne itd).

Dokumentacja papierowa

Według ministerialnych zapisów każda strona dokumentacji papierowej musi być opatrzona co najmniej imieniem i nazwiskiem pacjenta. Każda strona musi być też ponumerowana. Każdy wpis w dokumentacji należy opatrzyć wyraźnym oznaczeniem osoby, która go dokonała. Wypełniający dokumentację lekarz może przystawić pieczątkę oraz podpisać się, umieszczając datę wpisu. Zabronione jest usuwanie np. przy pomocy korektora lub w jakikolwiek inny sposób dokonanych wpisów. W przypadku błędu należy umieścić adnotację o przyczynie błędu, opatrzyć wpis pieczątką, datą i podpisem. Co oczywiste, nie wolno usunąć dokumentu włączonego do dokumentacji indywidualnej pacjenta.

Najwięcej wpisów do dokumentacji medycznej odbywa się w trakcie pierwszej wizyty. W tej kwestii prawo właściwie się nie zmieniło. Podczas pierwszego spotkania pacjenta z lekarzem należy założyć historię zdrowia i choroby, przeprowadzić wywiad, a jego wyniki umieścić w dokumentacji. Informacje o tym, co powinno się znaleźć w historii zdrowia i choroby, można znaleźć w rozdziale 3. rozporządzenia.

Wymienione są tam:
1. informacje o ogólnym stanie zdrowia, chorobach, problemach zdrowotnych lub urazach pacjenta (przebyte choroby, choroby przewlekłe, pobyty w szpitalu, zabiegi lub operacje, szczepienia i stosowane surowice, uczulenia, obciążenia dziedziczne),
2. informacje o poradach ambulatoryjnych lub wizytach domowych,
3. ocena środowiskowa.
Pewne kontrowersje może budzić ostatni, trzeci z wymienionych punktów. Oczywiście chodzi tutaj o zebranie informacji o wykonywanej pracy, rodzinie, zwierzętach itp., czyli o wszystkim, co może mieć negatywny wpływ na zdrowie pacjenta.

Istotną zmianą jest to, że na życzenie pacjenta lekarz można wpisywać rozpoznanie w języku łacińskim - do tej pory należało wpisywać rozpoznanie po polsku. Chodzi o respektowanie prawa pacjenta do niebycia poinformowanym o swoim stanie zdrowia, choć co do zasady lekarz ma obowiązek informowania pacjenta tak o rozpoznaniu i jego konsekwencjach, jak i dostępnych metodach leczenia. Chyba że pacjent wyraźnie sobie tego nie życzy.

Zaraz po wejściu rozporządzenia w życie rozpętała się mała medialna burza odnośnie upoważnienia. Według resortu odpowiedzialnego za nasze zdrowie, każdy pacjent powinien upoważnić bliską osobę do uzyskiwania informacji o jego stanie oraz udzielanych mu świadczeniach zdrowotnych, a także uzyskania jego dokumentacji medycznej. Takie oświadczenie powinno zawierać imię i nazwisko osoby upoważnionej oraz dane kontaktowe. Pacjent może też w takim oświadczeniu napisać, że nie upoważnia nikogo. Ponadto, pacjent powinien wyrazić zgodę na udzielenie świadczeń zdrowotnych.

O ile więc upoważnienie musi być zawsze formę papierową, o tyle sprawa zgody na zabieg/ leczenie już nie. Przyjmuje się, że forma pisemna w tym wypadku jest konieczna przy udzielaniu świadczeń, które niosą pewne ryzyko działań niepożądanych. Trzeba podkreślić, że zgoda pacjenta musi być świadoma, a zatem musi dowiedzieć się o ryzyku. Jak zauważają specjaliści np. w sytuacji badania pacjenta stetoskopem wystarczy pytanie: „czy mogę Pana/ Panią zbadać?”. W tym wypadku zgoda pisemna nie jest potrzebna.

Kolejna budząca pewne mieszane uczucia sprawa to przekazywanie wyników badań pomiędzy placówką, która te badania przeprowadziła, a lekarzem, który te badania zlecił. Najczęstszą praktyką jest taka, w której pacjent osobiście otrzymuje wyniki badań i sam oraz we własnym zakresie przekazuje je lekarzowi prowadzącemu. Eksperci uspokajają i zapewniają, że jest to prawidłowa i poprawna metoda postępowania. Choć oczywiście z zaznaczeniem, że idealnie by było, gdyby dokumenty były przekazywane bezpośrednio od lekarza do lekarza.

Rozporządzenie stanowi, że dokumentację medyczną można prowadzić na zasadach wcześniejszych przez okres nie dłuższy niż 6 miesięcy od dnia wejścia w życie nowych przepisów. Należy pamiętać, że prawo nie działa wstecz, zatem nie trzeba wzywać pacjentów do czerwca bieżącego roku, by podpisali stosowne oświadczenia i upoważnienia. Wystarczy, że zrobią to w chwili, kiedy przyjdą do lekarza w najbliższym czasie. Nie trzeba też dostosowywać dokumentacji powstałej przed 1 stycznia 2011 r. do nowego rozporządzenia.

* * *

PREZENT!

ZGODY NA LECZENIE!

Dla naszych czytelników mamy nie lada gratkę – gotowe do użycia (i do powielenia) formularze zgody pacjentów na leczenie. Wiemy, jak jest to poszukiwany „towar” wśród lekarzy. Mamy nadzieję, że przyda się w Waszej codziennej praktyce.

Co zrobić, aby otrzymać od nas komplet dokumentów?

Wystarczy wysłać e-mail na adres dentomax@dentomax.com.pl w temacie wpisując "Prośba - zgody". Jest jeszcze jedna, drobna prośba - zachęcamy do odwiedzenia naszego profilu na portalu facebook.com i kliknięcia "Lubię to".

Tylko tyle!

poniedziałek, 17 października 2011

Wspaniała nagroda trafiła juz w ręce zwycięzcy naszego konkursu!


W sobotnie przedpołudnie 15 października w siedzibie Dentomaxu odbyła sie arcymiła i sympatyczna mini - uroczystość - zwycięzca naszego wakacyjnego konkursu - lek stom. Piotr Jan Tomżyński z Zambrowa (na fot. po lewej) odebrał z rąk szefa Dentomaxu i pomysłodawcy konkursu - Kazimierza Klimczuka wspaniałą nagrodę - zestaw fotograficzny z aparatem Fuji finepix s4000. Raz jeszcze serdecznie gratulujemy i życzymy wielu udanych zdjęć - oczywiście przy użyciu nowej "zabawki". Dziękujemy wszystkimza udział w naszym konkursie i zachęcamy do udziału w kolejnych!

poniedziałek, 10 października 2011

Badamy trendy - System cyfrowej radiowizjografii RVG Sopix2 firmy Acteon


Rosnąca popularność radiowizjografii cyfrowej (RVG) wynika przede wszystkim z faktu, że komputerowe obrazowanie wiąże się z o nawet 90 procent mniejszym promieniowaniem niż w przypadku zdjęć wykonywanych przy pomocy tradycyjnych aparatów RTG. Ponadto jakość zdjęcia cyfrowego jest zdecydowanie lepsza niż tego typowego - na kliszy.

Od pewnego czasu zauważamy istotny wzrost zainteresowania ze strony gabinetów stomatologicznych inwestycją we własny system do wykonywania zdjęć rentgenowskich. Dziś właściwie każdy nowopowstający gabinet – nawet niewielki – jednofotelowy, jest już wyposażony niejako na starcie, we własny rentgen. Mało kto decydując się na zakup tego urządzenia wybiera sam RTG – zwykle sprzedajemy już zestawy razem z cyfrową radiowizjografią.

Dzieje się tak głównie za sprawą rosnących wymagań rynku i coraz silniejszej konkurencji. Lekarze zdają sobie sprawę, że aby się utrzymać muszą stale się rozwijać, poszerzać i uatrakcyjniać swoją ofertę, tak aby być konkurencyjnym w stosunku do innych.

Z punktu widzenia pacjenta i jego komfortu, korzystniejszą sytuacją jest taka, w której ma on wszystko zorganizowane na miejscu i nie trzeba go odsyłać „na zdjęcie” do innej placówki.

Wybór odpowiedniego aparatu RVG nie jest rzeczą prostą. Na rynku jest wiele rozmaitych systemów różniących się wieloma parametrami, ale przede wszystkim marką i ceną. Atrakcyjny na tle konkurencji wydaje się system Sopix2 firmy Acteon. Urządzenie cechuje najnowszej generacji czujnik CMOS, scyntylator CsI (jodek cezu) oraz warstwa uporządkowanych włókien światłowodowych.

System wyróżnia całkowita automatyzacja zestawu, w przeciwieństwie do innych czujników CMOS oraz większy komfort dla pacjenta związany z zaokrąglonymi narożnikami czujnika, poprawiającymi jego osadzenie w jamie ustnej.

Sopix² oferuje wyjątkową jakość obrazu, zdecydowanie wyprzedzając standard w całej branży. Urządzenie zwraca też uwagę ze względu na praktyczność - miniaturowy kontroler waży zaledwie 120g. Sopix² dostarczany jest z pięciometrowym, aktywnym przedłużaczem, który można dodatkowo zwiększyć aż do ponad 13 metrów.

Producent Sopixu2, firma Acteon to pionier we wprowadzaniu takich funkcji jak oscyloskop czy ochrona przed nadmierną ekspozycją, co czyni zestaw rzeczywiście wyjątkowy i godny polecenia. Według informacji przekazanych nam przez producenta, urządzenie jest wyjątkowo trwałe - było testowane w naprawdę trudnych i zróżnicowanych warunkach.

Jest objęte dwuletnią gwarancją. Ważnym elementem systemu są kable światłowodowe, które poprawiają jakość obrazu eliminując powstające zakłócenia oraz chronią czujnik przed promieniowaniem RTG, tym samym przedłużając jego trwałość.

Sopix2 jest wyposażony w scyntylator, którego zadaniem jest konwersja promieni RTG na fotony. Scyntylator jest wykonany z jodku cezu (CsI), co zapewnia mu odpowiednią czułość i trwałość. Ważna jest też ergonomia tego RVG. Przycięte narożniki są bardziej komfortowe dla pacjenta i łatwiejsze do osadzania w jamie ustnej przez operatora.

Warto też zwrócić uwagę na szybkość działania. Mniejszy czujnik - „jedynka” działa w tempie 2,5 sekundy, a większa - „dwójka” o 1,7 sekundy dłużej.

Klienci, którzy zaopatrzyli się w ten sprzęt chwalą go za intuicyjność w obsłudze i całkowitą automatyzację. Jest on kontrolowany przez komputer, a dzięki temu w każdej chwili jest gotowy do akwizycji.

Ciekawym rozwiązaniem są też dedykowane do zestawu filtry. Program Sopro Imaging umożliwia automatyczne stosowanie różnych filtrów obrazu do wszystkich obrazów. To znaczna wygoda i jeszcze lepsza jakość pracy.

Sopix2 jest wyposażony w automatyczną kontrolę ekspozycji. Dodatkowo, co ważne można go stosować ze wszystkimi aparatami RTG. Chroni zdjęcie przed prześwietleniem. Wyświetla miarę dawki promieniowania dla każdej akwizycji

Sprzęt umożliwia łatwe rozwiązywanie problemów – m.in. pozwala na monitorowanie aparatu RTG dzięki unikalnej funkcji oscyloskopu, a także monitorowanie złącza USB dzięki unikalnej funkcji zintegrowanego woltomierza.

Dane Techniczne

Kontroler
Technologia - CMOS + scyntylator CSI + światłowody
Rozdzielczość teoretyczna - 25 lp/mm
Rozmiar piksela - 20 μm x 20 μm
Połączenie - USB 2.0
Długość kabla USB - 3.70 m (do 8.70 m z dostarczanym przedłużaczem)
Załączone oprogramowanie - Sopro Imaging

Czujnik rozmiar 1
Wymiary zewnętrzne - 25 x 39 mm
Obszar powierzchni aktywnej - 600 mm2 (20 x 30 mm)
Ilość pikseli - 1.5 miliona

Czujnik rozmiar 2
Wymiary zewnętrzne - 31 x 42 mm
Obszar powierzchni aktywnej - 884 mm2 (26 x 34 mm)
Ilość pikseli - 2.21 miliona

Dystrybutorem RVG Sopix2 jest Dentomax Białystok

poniedziałek, 3 października 2011

Badamy trendy - System RTG X-Mind AC i DC firmy Acteon


Kto z nas nie lubi komfortowej sytuacji, kiedy wszystko ma „podane na tacy”? Dotyczy to również gabinetu stomatologicznego. Idealnie z punktu wiedzenia pacjenta (i naszego również) byłoby, gdyby nasza placówka mogła zaoferować usługi kompleksowe.

Wystarczy krótka analiza, ilu pacjentów dziennie odsyłamy do innych gabinetów w celu wykonania zdjęcia? Pytanie jest retoryczne – coraz więcej. Przecież nie da się przeprowadzić prawidłowego leczenia kanałowego po omacku, bez zdjęcia wymagającego leczenia zęba? A zdarza się, że dodatkowo trzeba je powtórzyć również w trakcie trwania zabiegu endodontycznego.

Biorąc zatem powyższe stwierdzenie pod uwagę, warto przemyśleć zakup własnego aparatu RTG. Tego wydatku nie należy jednak traktować jako bezpośredniej inwestycji, która ma przynieść nam czysty zysk. Tutaj chodzi o konstruowanie szerokiej, kompleksowej oferty, która będzie dodatkowym magnesem dla potencjalnych pacjentów. Dzięki własnemu aparatowi RTG nasza konkurencyjność na rynku wzrośnie – poprzez poprawę komfortu leczenia i budowę całościowej oferty.

Jak w wielu innych przypadkach, tak i na rynku aparatów rentgenowskich panuje dość duża konkurencja. Klienci mają szeroki wybór, który mogą uzależniać od własnych potrzeb czy możliwości. Wyróżniającą się i interesującą propozycją wydaje się być systemy RTG X-Mind firmy Acteon.

W aparatach X-Mind lampy są lokowane z tyłu głowicy co oznacza lepszą ochronę pacjenta ponieważ odległość ogniska do ciała jest o połowę większa niż w tradycyjnie stosowanych rozwiązaniach. Maksymalną ochronę operatora i personelu zapewnia dodatkowo sposób filtrowania i kontrolowania z zachowaniem metrowej odległości od ogniska lampy RTG promieniowania ubocznego.

Zdaniem techników z Dentomaxu przycisk wyzwalający, który został wyposażony w system
bezpieczeństwa oraz czas ekspozycji definiowany przez mikroprocesor zapewniają stałą dawkę podawaną pacjentowi. Rozwiązania te zapobiegają konieczności ponownego wykonywania ekspozycji z powodu niedoświetlonych lub prześwietlonych zdjęć.

Dodatkową zaletą urządzenia jest duży zakres ruchu pantograficznego ramienia, umożliwiającego bardzo dużą elastyczność, co tym samym zapewnia właściwe pozycjonowanie.

Nowy mechanizm, wykonany z lekkich stopów, posiada gładkie kontury oraz osłony ochronne na przegubach. Ułatwia to utrzymanie go w czystości i przeprowadzanie dezynfekcji w zgodzie z najostrzejszymi wymaganiami aseptyki w praktyce stomatologicznej.

Sprzęt montowany na ścianie można wyposażyć w ramiona o długości 41cm, 82.5cm lub
110cm. W aparatach X-Mind bezpieczeństwo użytkowania zapewniają liczne systemy kontrolne: autodiagnostyka elementów panelu sterującego uruchamiana zawsze przy starcie, badanie parametrów elektrycznych instalacji oraz automatyczna kompensacja czasu ekspozycji w zależności od zmian napięcia zasilania zapewniają wysoką sprawność urządzenia.

Wstępne zaprogramowane przez producenta domyślne czasy ekspozycji można zmienić i zaprogramować od nowa. Ponadto przejście z konwencjonalnego filmu na czujnik cyfrowy, odbywa się poprzez naciśnięcie jednego przycisku, co pozwala na najbardziej elastyczne spełnianie oczekiwań operatora.

Opatentowany kontroler korzysta z nowej technologii pozwalającej na automatyczne wykrywanie modelu głowicy i sterowanie poprzez komendy właściwe dla typu X-Mind AC, lub DC. Przejrzyście zorganizowany pulpit sterujący z osadzonymi piktogramami, ułatwia wykonywanie zdjęć przez proste i szybkie ustawienia rodzaju pacjenta czy typu filmu. Czasy ekspozycji mogą być adekwatnie dostosowane i zaprogramowane.

Oprogramowanie kontrolera pozwala na redukcję czasu ekspozycji, a w konsekwencji absorpcji promieniowania. Panel sterujący pozwala na ustawienie czasów ekspozycji idealnie dobranych dla radiografii cyfrowych w połączeniu z głowicą X-Mind DC.

Co ciekawe, używanie cyfrowych czujników redukuje czas ekspozycji do 75% w porównaniu do konwencjonalnego filmu RTG. W wersji X-Mind AC czasy ekspozycji zoptymalizowano dla najnowszych generacji konwencjonalnego filmu RTG (typ „F”) co jednocześnie jest kompatybilne z niektórymi czujnikami cyfrowymi. Używanie filmu typu „F” redukuje promieniowanie o 60% w porównaniu do filmu typu „D”.

Aparaty X-Mind AC i DC są powszechnie doceniane za swoją sprawność i niezawodność. Ich dwukomorowa głowica wykonana jest z lekkich stopów jako całość, jednak lampa rentgenowska znajduje się w jednej komorze, a komponenty elektroniczne w drugiej, zanurzone w kąpieli olejowej. Oprogramowanie sterujące automatycznie kompensuje wahania napięcia zasilania, a emitowane promieniowanie jest zawsze najwyższej jakości co daje obrazy o powtarzalnych parametrach.

Czasy ekspozycji w X-Mind DC są zoptymalizowane dla cyfrowych czujników. Ten aparat jest kompatybilny praktycznie ze wszystkimi systemami radiografii cyfrowej.

Nowy aparat RTG X-Mind DC jest wyposażony w lampę rentgenowską Toshiba DG-073B-DC z
podwójną anodą wolframową (dla prądu 4mA i 8mA), generuje stałe napięcie 60kV, lub 70kV. Pracuje w zakresie wysokich częstotliwości i przy stałym potencjale, co pozwala na emisję promieniowania wysokiej jakości, bez względu na warunki użytkowania.
Możliwość wyboru napięcia (60 lub 70kV) oraz intensywności (4 lub 8mA) umożliwia optymalną diagnozę zdjęć zewnątrzustnych w połączeniu z 35% redukcją czasu ekspozycji, w porównaniu do jednostek jednofazowych. Kontroler może obsłużyć dwa aparaty typu DC jednocześnie.

Bardzo krótkie czasy ekspozycji (minimalnie 0,02 s.) są odpowiednie dla radiologii cyfrowej z czujnikami typu CCD, CMOS, lub czujnikami płytek fosforowych (promieniowanie jest o 50% mniejsze w porównaniu do filmów typu „F”).

Trzy ramiona przedłużające dostępne są dla obu typów aparatu. Opcjonalnie dostępne są wersje montowane na unicie, kolumnie, a nawet w wersji mobilnej i sufitowej.

Dane techniczne:

Klasyfikacja: Medyczne urządzenie elektryczne, Klasa 1 typ B
Napięcie zasilania: 230V~ 50/60Hz
Pobór mocy przy 230V: 1.4kVA
Rezystancja linii: 0.5 Ω
Lampa RTG: Toshiba DG 073B DC
Napięcie wysokie: 60-70kV
Prąd anody: 4-8mA
Ogniskowa: 0.7mm

Całkowita filtracja: Odpowiednik 2mm Al przy 70kV
Swoista filtracja tuby: Odpowiednik 0.8mm Al przy 70kV
Promieniowanie uboczne: Mniej niż 0.25mGy/h przy odległości 1m od ogniska
Tubus długi: 31cm (12”)
Możliwe nastawy ekspozycji: od 0.02 do 3.2 sekundy
Kontrola emisji promieniowania: Wyzwalacz na 3m kablu spiralnym
Waga całkowita: 25kg (waga głowicy: 5.5kg)

Dystrybutor: Dentomax Klimczuk i wspólnicy Sp. k.