środa, 23 listopada 2011

Kary za odpady - epilog...

Tematem kar nakladanych na stomatologów za niezlożenie informacji o ilosci wytwarzanych odpadów medycznych do marszalka województwa zajmowalismy się na niniejszym blogu wielokrotnie.

Kary - a raczej ich wysokosć - byla bulwersująca. Przypomnijmy: chodzilo o 10 000 zl za brak jednego zestawienia. I nie chodzilo bynajmniej o jakies grube przewinienie w stosunku do państwa czy srodowiska naturalnego, ale o niedopelnienie obowiązku sprawozdawczosci.

Żeby też byla pelna jasnosć: nie negujemy samego obowiązku przedladania stosownych informacji. Nasze zdziwienie i bunt rodzila absurdalna wysokosć kary zupelnie nieadekwatna do winy.

Po tym, jak temat przetoczyl się przez niemal wszystkie media Ustawodawca poszedl po rozum do glowy i postanowil tematem zająć się ponownie. Okazalo się, że w istocie - wysokosć kary - 10 tysięcy jest rzeczywiscie neiwspólmierna do winy i zrobić cos z tym klopsem trzeba.

Sprawa szybko trafila pod obrady stosownych najwyższych w kraju Izb i prawo zmieniono. Ustalono więc, że podmiot, który jest zobowiązany do corocznego informowania marszalka województwa o ilosci wytwarzanych odpadów medycznych, a nie zrobi tego w terminie otrzyma karę, ale 20 razy mniejszą - 500 zl... Kwota 10 000 co prawda wciąż występuje, ale w kontekscie lącznej wysokosci mandatów jaki urząd może nalozyc na opieszalego przedsiębiorcę. Tak więc, jesli ktos wciąż nie będzie skladal informacji pomimo upomnienia i otrzymania już jednego mandatu za to samo, może dostać kolejny - w wysokosci również 500 zl i tak dalej, aż do kwoty 10 000 zl wlasnie.

Otrzymujemy informacje, że Urząd Marszalkowski Województwa Podlaskiego rozsyla już stosowne informacje dotyczące braku sprawozdania za 2009 rok. Z nieoficjalnych informacji wiemy, że jest szansa na odstąpienie od karania (500-zlotowym mandatem). Wystarczy w ciągu 7 dni od daty otrzymania stosownego pisma z urzędu niezwlocznie uzupelnić brakującą dokumentację.

Fakt, 500 zl to już nie 10 000 i w sumie teoretycznie można pogodzić się z taka karą, ale chyba warto spróbować - wszak pięć stówek piechotą nie chodzi...

Wszystkim, których sprawa dotyczy życzymy powodzenia!!!

czwartek, 17 listopada 2011

RTG w gabinecie - sprawdź, co trzeba zrobić i jakie formalności dopełnić


Trudno dziś sobie wyobrazić nowoczesny gabinet stomatologiczny bez aparatu RTG. To już w zasadzie jedno z podstawowych urządzeń, z których na co dzień korzysta stomatolog. W tej chwili aparat rtg można zamontować praktycznie w każdym gabinecie stomatologicznym.

- Jak wynika z rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie szczegółowych warunków bezpiecznej pracy z urządzeniami radiologicznymi (Dz. U. z 2006r. Nr 180 poz 1325), ograniczeniem jest powierzchnia gabinetu – ustalona na minimum 8 m2 (+/- 5 %), a na każdą kolejną lampę 12 m2. Po drugie to wysokość pomieszczenia – minimum 2,5 metra oraz wentylacja, która powinna zapewniać przynajmniej 1,5 krotną wymianę powietrza – wyjaśnia Paweł Letko, właściciel firmy Labpom.

Według niego droga, jaką musi pokonać lekarz, aby uruchomić własną „pracownię” RTG na pierwszy rzut oka wydaje się długa i wyboista. Zdarza się, że lekarz widząc wymagane dokumenty, poważnie się zastanawia czy dobrze zrobił kupując rentgen. - Ale tak jest tylko na początku – uspokaja inżynier, który jednocześnie przestrzega przed używaniem niezarejestrowanego RTG.

- W przypadku korzystania z aparatu bez wymaganych prawem pozwoleń kary są gigantyczne - sięgają nawet kilkunastu tysięcy złotych, a sprawa może mieć swój finał w sądzie – mówi.

Pierwszą rzeczą, jeszcze przed kupnem aparatu, jest kontakt z osobą, która wykona projekt ochrony radiologicznej wg normy PN-86 J-80001. To obliczenie istniejących lub projektowanych osłon w odniesieniu do obowiązujących dawek i ustalenie, jakie miejsce do umieszczenia aparatu będzie najodpowiedniejsze tak, aby zminimalizować użycie dodatkowych osłon.

- Najlepiej zrobić to jeszcze w fazie projektowania naszego gabinetu. To ważne, bo może się okazać, że choć RTG oczywiście da się zamontować, ale będzie to wymagało remontu, wzmacniania ścian, okien lub drzwi - dodaje.

Paweł Letko uspokaja, że w 95 % gabinetów przy zamontowaniu aparatu punktowego da się ustalić miejsce, w którym będą wykonywane zdjęcia bez konieczności dodatkowego wzmacniania ścian. Niestety bardziej wymagające w tym zakresie będzie ustawienie aparatu pantomograficznego.

Jeżeli planujemy zamontowanie rentgenu w osobnym pomieszczeniu, zgodnie z rozporządzeniem nie mogą się tam znajdować urządzenia niezwiązane z wykonywaniem procedur radiologicznych.

Co jest wymagane do wykonania projektu ochrony radiologicznej:
1) Projekt techniczny budynku (aktualny rzut pomieszczeń należących do praktyki oraz dokładny opis ścian i stropów już samego pomieszczenia, w którym będzie zamontowany rtg – przy aparatach punktowych najczęściej jest to rzut gabinetu stomatologicznego)
2) Wysokość pomieszczenia
3) Opis wentylacji znajdującej się w pomieszczeniu, w którym będzie rtg (czy jest kratka wentylacyjna – wentylacja grawitacyjna czy też wentylator o danej wydajności - wentylacja mechaniczna)
4) Sąsiedztwo pomieszczenia, w którym będzie rtg (tzn. co jest bezpośrednio za ścianami, stropami);
5) Rozmieszczenie unitu w gabinecie

Wykonany projekt osłon (ochrony radiologicznej) należy złożyć do Wojewódzkiej Stacji Sanitarno - Epidemiologicznej w dwóch egzemplarzach, w celu jego zatwierdzenia. Sanepid ma na to 30 dni, ale jak zauważa Paweł Letko zwykle trwa to 2 tygodnie.

- Kolejnym etapem jest wykonanie pomiarów dozymetrycznych. Przy projekcie osłon wylicza się dawki teoretyczne za ścianami i drzwiami, natomiast pomiary dozymetryczne mają na celu praktyczne zbadanie dawek za wszystkimi osłonami – mówi specjalista zajmujący się kompleksową obsługą aparatów RTG.

Pomiary wykonują pracownicy WSSE i to do nich należy zwrócić się z odpowiednim zleceniem. Najczęściej sprawozdanie z pomiarów dozymetrycznych otrzymujemy w po okokło dwóch tygodniach.

Następnym krokiem jest wdrożenie systemu zarządzania jakością. Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Zdrowia z dnia 18 lutego 2011 r. w sprawie warunków bezpiecznego stosowania promieniowania jonizującego dla wszystkich rodzajów ekspozycji medycznej dokumentacja powinna zawierać przynajmniej:

1) procedury nadzoru nad dokumentacją i nadzoru nad zapisami oraz formularze niezbędne do prowadzenia zapisów
2) instrukcje obsługi urządzeń radiologicznych i urządzeń pomocniczych;
3) procedury i instrukcje dotyczące sposobu wykonywania testów eksploatacyjnych urządzeń radiologicznych i urządzeń pomocniczych przeprowadzanych przez jednostkę ochrony zdrowia we własnym zakresie
4) zapisy dotyczące wyników przeprowadzanych testów eksploatacyjnych urządzeń radiologicznych i urządzeń pomocniczych oraz testów odbiorczych
5) informacje dotyczące kwalifikacji i szkoleń personelu
6) procedurę przeprowadzania klinicznych audytów wewnętrznych
7) zapisy dotyczące wyników klinicznych audytów wewnętrznych oraz podjętych działań korygujących i naprawczych
8) informacje dotyczące okresowych przeglądów systemu zarządzania jakością dokonywanych przez kierownika jednostki ochrony zdrowia.

- Zgodnie z wytycznymi systemu jakości należy przeprowadzać co najmniej raz do roku kliniczny audyt wewnętrzny oraz wykonywać podstawowe i specjalistyczne testy urządzeń radiologicznych. Testy podstawowe dzielą się na testy codzienne, cotygodniowe miesięczne i półroczne. Do wykonania testów miesięcznych i półrocznych będą potrzebne „fantomy stomatologiczne” - dodaje Paweł Letko

W tej chwili już kilku producentów oferuje fantomy stomatologiczne, które można wykorzystać do wykonywania wszystkich wymaganych testów dla aparatów rtg. Powyższe testy mogą wykonywać osoby związane bezpośrednio z procedurami radiologicznymi, czyli np. dentysta, który ma ukończone szkolenie z ochrony radiologicznej pacjenta i odpowiednie przeszkolenie do wykonania tych testów (nie musi to być inspektor OR). Paweł Letko zwraca uwagę, że testy podstawowe wykonujemy nie tylko dla zapisu zdjęć na kliszach ale również obowiązują w przypadku posiadania radiografii pośredniej czy bezpośredniej.

Testy specjalistyczne wykonują podmioty które:
1) Albo posiadają upoważnienie WSSE (do końca 2011roku)
2) Lub podmioty posiadające akredytację na wykonywanie powyższych testów.

- Mają one na celu sprawdzenie zgodności fizycznych parametrów aparatu jak np. wysokie napięcie, dawkę, wydajność lampy, czasy ekspozycji czy warstwę półchłonną. Testy specjalistyczne wykonywane są przy użyciu specjalistycznego sprzętu do kontroli jakości - informuje właściciel firmy Labpom, zajmującej się również przeprowadzaniem testów specjalistycznych.

Do wniosku składanego do WSSE, należy również dołączyć testy akceptacyjne aparatu, który zakupiliśmy, a także m.in.: instrukcję ochrony radiologicznej , zakładowy plan postępowania awaryjnego, programy szkoleń wstępnych i okresowych. Te dokumenty zazwyczaj dołączane są do projektów ochrony radiologicznej przez jego wykonawców.

Wykaz dokumentów dołączanych do wniosku zgodnie z informacjami ze strony WSSE w Białymstoku:

1. Dokumentacja techniczna aparatu.
2. Instrukcja obsługi aparatu.
3. Dokument potwierdzający spełnienie akceptacyjnych testów kontroli parametrów technicznych aparatu rentgenowskiego
4. Dokumentacja projektowa pracowni rentgenowskiej zatwierdzonej przez Państwowego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego w Białymstoku (dotyczy aparatów stosowanych w terenie).
5. Instrukcja pracy z aparatem rentgenowskim ustalająca szczegółowe zasady postępowania w zakresie ochrony radiologicznej (Instrukcja ochrony radiologicznej).
6. Zakładowy plan postępowania awaryjnego.
7. Sprawozdanie z pomiarów dozymetrycznych promieniowania X
8. Program zapewnienia jakości.
9. Program szkoleń pracowników w zakresie bezpieczeństwa jądrowego i ochrony radiologicznej.
10. Oświadczenie dostawcy potwierdzające wpis aparatu rtg do rejestru wyrobów medycznych zgodnie z wymaganiami ustawy z dnia 20 maja 2010r. o wyrobach medycznych (Dz. U. nr 107, poz. 679).

Wpis powstal dzieki wspolpracy ze specjalistą Pawlem Letko.

Paweł Letko Laboratorium Pomiarowe Labpom
tel. 698 649 555
e-mail: labpombial@wp.pl

poniedziałek, 14 listopada 2011

Wszystko o konserwacji sprzętu - Co zrobić, aby przedłużyć żywotność urządzeń w gabinecie stomatologicznym?


Nawet najwyższej jakości, najlepszych marek i najdroższy sprzęt dość szybko może nam odmówić posłuszeństwa, jeżeli odpowiednio o niego nie zadbamy. Aby zachować pełną sprawność urządzeń, musimy poświęcać im właściwą uwagę. Warto pamiętać, że nasze zaniedbania mogą doprowadzić w stosunkowo krótkim czasie do niezwykle trudnych i co ważniejsze, kosztownych napraw. Nie mówiąc już o komplikacjach związanych z dezorganizacją pracy gabinetu wynikającą z awarii.

- Konserwacja urządzeń nie jest ani specjalnie trudna, ani czasochłonna. Aby samodzielnie zadbać o instrumenty, z których korzystamy w gabinecie nie potrzebujemy żadnych wyjątkowych umiejętności czy narzędzi. Często się zdarza, że przez naszą lekkomyślność czy lenistwo niejako na własne życzenie ściągamy na siebie bardzo kosztowne kłopoty – przestrzega Paweł Aleksiejuk, główny inżynier Dentomaxu.

Kierownik serwisu w Dentomaxie zaznacza, że najbardziej do wyobraźni przemawiają pieniądze, a zatem warto mieć na względzie, że awaria sprzętu to nie tylko koszt jego naprawy, ale też realna strata dla firmy związana z przestojem w pracy gabinetu.

- Bieżące czyszczenie i konserwacja nie tylko pozwalają na uniknięcie usterek ale też przedłużają żywotność sprzętu– uważa Paweł Aleksiejuk.

Końcówki stomatologiczne stanowią podstawowe narzędzie pracy stomatologa. Wśród nich wyróżniamy kątnice turbinowe, mikrosilniki pneumatyczne lub elektryczne, kątnice na mikrosilnik, kątnice przyspieszające lub zwalniające i piaskarki.

- Każde z powyższych różni się swoją funkcją i przeznaczeniem i każdej należy poświęcić osobną uwagę. Choć pewne ogólne zasady dotyczące czyszczenia, odnoszą się do wszystkich i są zbliżone – mówi.

Zdaniem serwisanta wśród najważniejszych czynników, które realnie wpływają na przedłużenie sprawności technicznej końcówek należy wymienić: regularne i właściwe czyszczenie oraz smarowanie, użytkowanie zgodne z przeznaczeniem, kontrola ciśnienia powietrza napędowego, jakość powietrza z kompresora oraz ochrona końcówki przed uderzeniem.

- Zwykle zwracamy uwagę na to, aby delikatnie obchodzić się z końcówkami, lecz jednocześnie nie wszyscy zdają sobie sprawę, że właściwie równie ważna jest jakość powietrza, która zależy natomiast od kompresora – dodaje.

To właśnie kompresor jest sercem naszego unitu, który zasila go w powietrze napędzające końcówki. Stąd tak ważny jest wybór odpowiedniego urządzenia zasilającego nasz unit w powietrze. Niemniej istotne jest też wybranie właściwego miejsca jego instalacji i prawidłowe wykonanie instalacji sprężonego powietrza.
Warto poważnie przemyśleć możliwość zaopatrzenia się w specjalne osuszacze powietrza. W sprzedaży są też kompresory, które zostały już fabrycznie w taki osuszacz wyposażone. - Nie jest to jeszcze zbyt popularne urządzenie w polskich gabinetach, ale naprawdę bardzo przydatne. Jego zadaniem jest osuszenie powietrza oddawanego przez kompresor do unitu. To powietrze powinno być maksymalnie suche, pozbawione cząsteczek wody, która znacznie skraca żywotność i sprawność końcówek – dodaje serwisant.

Dlatego tak ważne jest miejsce ustawienia kompresora, które musi być suche, niezawilgocone i czyste. - Niejeden lekarz ustawia kompresor w piwnicy znajdującej się bezpośrednio pod gabinetem. Z punktu widzenia trwałości sprzętu nie jest to jednak dobre rozwiązanie, chyba że zapewnimy w pomieszczeniu odpowiednią wentylację i nie doprowadzimy do nagromadzenia się kurzu, który zasysany wraz z powietrzem, działa niekorzystnie na nasze instrumenty zasilane tłoczonym przez kompresor powietrzem – radzi Paweł Aleksiejuk.

Dla zapewnienia długiego i bezproblemowego użytkowania kątnicy turbinowej kluczowe jest przestrzeganie procedury postępowania związanej z jej konserwacją i czyszczeniem. Pracę zaczynamy od dezynfekowania zewnętrznej powierzchni. Następnie czyścimy otwory sprayowe. Kiedy je udrożnimy, kątnicę myjemy pod bieżącą wodą, której nadmiar łatwo możemy usunąć sprężonym powietrzem. Kolejny krok to smarowanie kątnicy olejem serwisowym. Ostatnim etapem jest oczywiście sterylizacja.

- Podstawowym elementem konserwacji jest smarowanie końcówki olejem serwisowym, który smaruje łożyska i czyści jej wnętrze. Zapewnia to prawidłowe działanie wszystkich ruchomych części znajdujących się wewnątrz obudowy – przypomina przedstawiciel Dentomaxu.

Zdaniem eksperta smarowanie powinno się przeprowadzać co pół godziny ciągłej pracy lub minimum dwa razy dziennie. Proces smarowania należy wykonać zawsze po wykonaniu cięższych prac. Paweł Aleksiejuk wymienia tu przede wszystkim niemal powszechne wykorzystywanie jej, choć nie do końca zgodnie z przeznaczeniem, do szlifowania pod korony i usuwania nadmiarów kompozytów.

Do smarowania należy używać olej zalecany przez producenta końcówki. - Stosując preparat dokładnie taki, jaki zaleca producent minimalizujemy ryzyko związane z ewentualnymi komplikacjami. Więc rzeczywiście warto podporządkować się tym wytycznym - przekonuje.

Smarowanie kątnicy można przeprowadzić za pomocą specjalnych adapterów dostępnych w zestawie z końcówką. Ponadto istnieje też możliwość smarowania automatycznego, stosując urządzenia do smarowania końcówek typu Assistina.

- Być może zabrzmi to jak banał, ale niemal jak mantrę powtarzam wszystkim lekarzom, że każde urządzenie w gabinecie to sprzęt mechaniczny, który w toku pracy zwyczajnie może ulec awarii. Regularne smarowanie zapewni nam dłuższą żywotność końcówki, a co za tym idzie, mniejsze koszty – to prosta reguła: im bardziej dbamy o sprzęt, tym dłużej bezproblemowo on nam służy – uważa.

Dla wydłużenia czasu pełnej sprawności kątnicy turbinowej, niemniej istotna jak konserwacja jest również jej właściwa eksploatacja. - Praca turbiną powinna odbywać się wyłącznie ruchami- „góra-dół”. Tyle teoria, bo jak to bywa w praktyce, najlepiej wiedzą sami dentyści. Poza tym wymagane jest ustawienie prawidłowego ciśnienia powietrza napędowego. Niewłaściwe ciśnienie może ją uszkodzić – zwraca uwagę pracownik Dentomaxu.

Procedura postępowania w przypadku konserwacji kątnic na mikrosilnik jest zbliżona do tej, którą powinno się stosować w odniesieniu do turbin, jednak z kilkoma wyjątkami. Smarowanie kątnicy na mikrosilnik należy przeprowadzać co najmniej raz dziennie.

Zasady konserwacji kątnic przyśpieszających są takie same jak w przypadku konserwacji kątnic turbinowych. Czynności konserwujące zaczynamy od dokładnego wyczyszczenia sprzętu na zewnątrz i dezynfekuji powierzchni. Potem udrażniamy otwory i myjemy kątnicę pod bieżącą wodą. Po wysuszeniu jej smarujemy ją olejem serwisowym, a na koniec sterylizujemy.

Konserwując mikrosilnik pneumatyczny najpierw zaczynamy od dezynfekcji i oczyszczenia końcówki. Następnie smarujemy ją olejem serwisowym w sprayu. - Smarowanie kończy czynności konserwujące mikrosilniki pneumatyczne, które jednak powinniśmy powtarzać przynajmniej raz w tygodniu – uważa.

Sterylizacja końcówek stomatologicznych w autoklawie. Dość powszechnie uważa się, że sterylizacja szkodzi końcówkom. To prawda, ale tylko wtedy, jeżeli umieścimy w autoklawie końcówkę wcześniej nieodpowiednio przygotowaną. Jeżeli natomiast wysterylizujemy ją po uprzednim smarowaniu olejem serwisowym, a następnie powtórzymy tę czynność już po wyjęciu jej z autoklawu, nie ma zagrożenia – przekonuje Paweł Aleksiejuk z Dentomaxu.

Osobną kwestię stanowią piaskarki, które stosunkowo często trafiają w zdolne ręce serwisantów Dentomaxu. Według niego, dzieje się tak ze względu na niedostateczną wiedzę na temat prawidłowego postępowania z tym instrumentem.

- Piaskarka, jak zresztą każde urządzenie w gabinecie stomatologicznym, wymaga gigantycznej precyzji w użytkowaniu. To instrumenty, z którymi trzeba obchodzić się niezwykle delikatnie, ale też jak o żaden inny sprzęt trzeba dbać i czyścić – mówi.

Najważniejsze w prawidłowej eksploatacji piaskarki to używanie odpowiedniej ilości proszku. Starajmy się przewidywać i używajmy tylko tyle proszku, ile powinniśmy zużyć, ale nie więcej. Zbyt duża jego ilość spowoduje zapchanie dysz.

Ponadto musimy zwracać uwagę na to, aby powietrze napędowe z unitu było suche. Powietrze z cząsteczkami wody spowoduje zatykanie dysz piaskarki. Po skończonej pracy nadmiar proszku należy z pojemnika usunąć, resztki wydmuchać dmuchawką. Gdy już uporamy się z dokładnym oczyszczeniem piaskarki z pozostałości proszku, instrument należy założyć na rękaw unitu, odłączyć wodę chłodzącą i uruchomić piaskarkę na 30 sekund. Wyczyszczoną i przygotowaną w ten sposób piaskarkę możemy odłożyć w suche miejsce, gdzie będzie czekała na kolejną pracę.

Na uwagę zwraca zupełna nowość na rynku – specjalny, innowacyjny preparat do czyszczenia wnętrza końcówek i kanałów wodnych. - Green& Clean IK firmy Metasys, to środek w aerozolu, który wtryskiwany za pomocą specjalnego aplikatora do środka końcówki dokładnie ją czyści. Dostępne są różne aplikatory zaprojektowane specjalnie do każdego rodzaju końcówki – wyjaśnia serwisant.

- Polecam ten preparat, bo pomaga skutecznie dbać o nasze instrumenty, a tym samym zdecydowanie przedłuża ich sprawność. Dodatkowo, preparat ma właściwości bakteriobójcze, grzybobójcze i częściowo wirusobójcze (HIV, HCV, HBV) – informuje przedstawiciel Dentomaxu.

wtorek, 8 listopada 2011

Badamy trendy - W trosce o bezpieczeństwo i komfort

Bezpieczeństwo lekarza i pacjenta to priorytet w organizacji pracy gabinetu stomatologicznego. Każdego gabinetu. Bezpieczeństwo to absolutnie bezsporny i bezdyskusyjny priorytet, o który każdy lekarz powinien zadbać w odpowiedni sposób. Praca stomatologa obarczona jest znacznym ryzykiem związanym z zakażeniami – w tym także zakażeniami krzyżowymi. Warto zatem poświęcić odrobinę uwagi i przyjrzeć się dostępnym na rynku produktom podnoszącym w sposób zdecydowany bezpieczeństwo, higienę pracy i poczucie komfortu zarówno dla lekarza, jak i dla pacjenta.

- Dbanie o bezpieczeństwo własne oraz pacjenta to przede wszystkim sterylizacja oraz dezynfekcja. Normą jest, że po przyjęciu każdego pacjenta sterylizujemy narzędzia wielokrotnego użytku takie jak: zestawy diagnostyczne, kształtki, upychadła, nakładacze, formówki i paski, wiertla, gumki. Trzeba pamiętać, że sterylizacji podlegają także światłowody lampy polimeryzacyjnej czy końcówka strzykawki wodno – powietrznej - przypomina Kazimierz Klimczuk z Dentomaxu.

- Dla zapewnienia maksymalnego bezpieczeństwa, wszystko co ma kontakt z pacjentem – każde narzędzie i końcówka - musi przed ponownym wykorzystaniem najpierw wylądować w autoklawie – dodaje.

Producenci urządzeń medycznych starają się nadążyć za zmieniającymi się potrzebami rynku, projektując akcesoria znacznie podnoszące efektywność pracy. - Na przykład zamiast używać sterylizowalnych końcówek dmuchawki, możemy zaopatrzyć się w specjalny adapter nakładany na dmuchawkę, na który z kolei zakładamy jednorazową, plastikową osłonkę RISKontrol firmy Acteon, którą zmieniamy po każdej wizycie pacjenta na fotelu – informuje szef Dentomaxu.

W sprzedaży są wielokrotnego użytku światłowody do lamp polimeryzacyjnych, które są w pełni sterylizowalne. Zaopatrując się w ich odpowiednią liczbę (w praktyce zresztą wystarczy zestaw złożony z kilku sztuk) nasi pacjenci zyskują dodatkową gwarancję bezpieczeństwa i poczucie komfortu.

Przedstawiciele Dentomaxu zapewniają, że są wstanie dostarczyć światłowody pasujące do każdego będącego w ofercie modelu lampy polimeryzacyjnej. - Ich ceny wahają się od 150 do 350 zł za sztukę. To zatem mimo wszystko niewielki koszt zważywszy na wygodę związaną z organizacją pracy i minimalizowanie ryzyka - dodaje.

Innym rozwiązaniem jest wybór lampy bez wymienialnego światłowodu, ale za to ze zdejmowanymi plastikowymi nakładkami, które mają bezpośredni kontakt z jamą ustną pacjenta, a więc są miejscem potencjalnego przenoszenia zakażeń. Plastikowe osłonki są wielokrotnego użytku i mogą być sterylizowane w autoklawie. Mowa m.in. o urządzeniu firmy Good Dr's – bezprzewodowej lampie polimeryzacyjnej Clever.

- Producent w zestawie dołącza trzy wymienialne osłonki. My dodatkowo dodajemy jeszcze trzy. Tak, aby maksymalnie zabezpieczyć potrzeby lekarza i nie dezorganizować jego pracy – dodaje Kazimierz Klimczuk.

Co ciekawe, w ostatnim czasie coraz częściej sposobami bezpiecznego użytkowania lamp polimeryzacyjnych – a więc w praktyce, ich sterylizacją, interesują się przedstawiciele Sanepidu w trakcie rutynowych kontroli przeprowadzanych co roku w gabinetach. Warto to także uwzględnić przy ewentualnej decyzji o zakupie.

Osobną kwestią w trosce o minimalizowanie ryzyka związanego z licznymi zagrożeniami, na jakie narażone są osoby przebywające w gabinecie stomatologicznym, to specjalna samoprzylepna, niemal niewidoczna folia.

- Foliowe paski umieszczamy wszędzie tam, czego dotyka lekarz w trakcie zabiegu – na uchwycie lampy zabiegowej, na przyciskach sterowania unitem, na klamkach, uchwycie szuflad asystora, a nawet na telefonie. Folia jest przezroczysta i trwała, lecz jednocześnie niezwykle prosta w zastosowaniu. Po odklejeniu nie zostawia żadnych śladów. Dzięki niej w bardzo prosty sposób możemy właściwie zabezpieczyć poszczególne elementy przestrzeni gabinetu stomatologicznego. Folię zmieniamy przed każdym pacjentem.

- Na pierwszy rzut oka, może się wydawać, że ciągłe odklejanie i ponowne przyklejanie pasków w przerwie pomiędzy pacjentami to zupełnie niepotrzebna uciążliwość, która spada na barki pomocy dentystycznej. Ale wszystko jest kwestią odpowiedniej organizacji pracy, a rozmieszczanie folii nie jest ani trudne, ani czasochłonne, ani też skomplikowane – uważa Kazimierz Klimczuk.

Stosowanie folii ma też istotne oddziaływanie psychologiczne dla pacjenta, który widząc tak zabezpieczone miejsce pracy lekarza zyskuje dodatkowy komfort i spokój. Koszt jednego paska folii to zaledwie kilka groszy.